analiza lipca 2015

Śnię o wolności finansowej, marzę o niej. Tylko ją tak trudno osiągnąć, gdy się siedzi z dzieckiem w domu. Gdyby ten kurz wlatujący do mej chałupy był banknotami, to byłabym milionerką.

Łapie się za głowę, bo wychodzi na to, że miesiące wakacyjne wyrządziły spustoszenie w kieszeni. Może te upały sprawiły, że mózg nie rejestrował co czynił. A uczyniło się wiele złego:

– jedzenie – 1206,52 zł – co za wynik dołujący, tym bardziej gdy porównałam ten sam miesiąc z poprzednim rokiem, gdzie wydałam tylko 996,44 zł. Ewidentnie za dużo lodów zjedliśmy.

– chemia i kosmetyki – 126,31 zł – mdleję z wrażenia

– leki- 112,84 zł – trzeba było pędzić po maść, bo egzema mnie zaatakowała wierutnie

– gazety – 6,98 zł – nie mogłam się oprzeć okładkom

– ubrania dla mnie i Przyszłego – 263,65 zł – rodzice też czasami kupują sobie rzeczy, by wyglądali zacnie, by dziecku wstydu na placu zabaw nie przynieść

– Bulby sprawunki – wyniosły łączna kwotę 245,40 zł – czyli na pieluchy poszło 31,99 zł, chusteczki nawilżające – 7,11 zł, zabawki – 46,30 zł, ubrania – 40 zł, szczepienie – 120 zł

– sprzedane rzeczy- zarobiłam na nich 60 zł.

Nie wiem, czy osiągnę kiedykolwiek stan zadowolenia. Jestem załamana i koję swe smutki w herbacie malinowej.

Basia pytała się w czym prowadzę swój budżet domowy. Mam nieperfekcyjną tabelkę w Exelu, a dlatego nieperfekcyjną, bo sama ją stworzyłam. Nie ośmielę się dzielić z wami takim ustrojstwem, bo ze wstydu spłonę, ale mogę wam podrzucić linki do osób, które stworzyły doskonałe szablony do prowadzenia budżetu. Są to szablony bardzo sympatycznych blogerów, z którymi miałam przyjemność spotkać się osobiście i od których czerpię informacje, by umiejętnie zarządzać budżetem domowym i dążyć do niezależności finansowej.

Proszę Państwa! Oto oni:

Michał Szafrański – Jak oszczędzać pieniądze?

Marcin Iwuć – Finanse Bardzo Osobiste

Ale nie tylko od nich czerpię wiedzę. Zaglądam również do kilku osób, które również zajmują się, bliską memu sercu, tematyką finansów osobistych:

Tajemnice Portmonetki

Wolnym być

EXKONSUMPCJA

Poczytajcie. Wasze życie zmieni się na lepsze.

A na deser motto, które mi ostatnio oświeca drogę ku wolności finansowej.

pablo(11)

 

  • hej,
    przyznam Ci szczerze, że nie zaglądam regularnie na Twojego bloga. Bywam bardzo okazjonalnie – raz na kilka tygodni. Czasem przeczytam artykuł, czasem przeczytam analizę miesiąca, czasem poczytam komentarze.
    Zwróciłem uwagę, że kwoty o których piszesz są stosunkowo nie wysokie – tzn 1000 zł na jedzenie to nie jest jakaś kolosalna kwota jak na 3 ludzi w tym małe dziecko. Sądząc po tym wpisie, nie za bardzo też udaje Ci się coś oszczędzić…

    Może warto pomyśleć o jakieś pracy dodatkowej? Zdalnej?

    • Bambosza

      Witaj,
      nie są to wysokie kwoty, bo i nie ma z czym bardzo zaszaleć przez miesiąc życia, ani żeby zacząć oszczędzać. Choć przyznam, że udało mi się raz to uczynić, ale musiałam po jakimś czasie je naruszyć. Ale uważam, że nawet przy małych środkach jestem w stanie to uczynić, bo widzę w mojej tabelce cyfry i niecne czyny konsumpcyjne, które nie kłamią.
      Słusznie zauważyłeś. To za mało, by móc w dalszej perspektywie coś zdziałać, dlatego mam plany, jak i Przyszły, by to zmienić, lecz potrzebujemy na to czasu. Ja ze swej strony muszę trochę poczekać, aż oddeleguję w przyszłym roku, we wrześniu dziecko do przedszkola. Staram się brać udział w badaniach rynku i choć to za mało, wiem, że przy obecnej sytuacji, kiedy nie mam z kim dziecka zostawić, to i tak spory wyczyn 😉
      Praca zdalna jest dobrym pomysłem, ale uważam, ze ja raczej nie mam predyspozycji, by ją wykonywać. Nie wspomnę, że i Bulba mnie ogranicza nawet w domu. Codziennie dokonuję wyboru, czy mam działać na rzecz swojego bloga, czy porządnie zająć się córką, która patrzy się na mnie z wyrzutem. Zgadnij, co zazwyczaj wybieram 🙂
      Przyszły ma większe predyspozycje, ale musimy najpierw ogarnąć jego sprawy zdrowotne, by mógł w pełni je wykorzystać.
      Miło mi, że czasami do mnie zaglądasz.
      Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

  • Basia zapytała, Bamboszka odpowiedziala. 🙂 Mogę tak – Bamboszka? Tylko na swój użytek. 🙂 Znam te blogi i też polecam. Oprócz ostatniego, bo pierwszy raz o nim czytam. Sprawdzę. Najwięcej czerpię od Michala, przechodzę z nim kurs wychodzenia z długów, tzn. mam zamiar przejść, bo ciągle go odwlekam. Niestety. Właśnie o odwlekaniu tworzę teraz post. Ja swoje wydatki spisuję w zeszycie i trochę mnie irytuje podliczanie na piechotę. Chyba najzwyklejsza tabelka byłaby lepsza. 🙂 Michał udostępnił teraz udoskonalony szablon na budżet, więc nic tylko brać. 🙂 Ściskam Cię serdecznie. 🙂

    • Bambosza

      Tak! Jak najbardziej 🙂
      Myślę, że nieistotne w czym spisuje się wydatki, ale to, że to się czyni. Mamy świadomość na co wydajemy pieniądze. I to jest pierwszy wstęp, by owe wydatki okiełznać, zobaczyć na co lekką ręką wydajemy pieniądze, co możemy zmienić w swoim życiu, by rozsądnie nimi operować, aby je wreszcie móc oszczędzać. Wyższym poziomem w prowadzeniu budżetu jest jego planowanie. Mi to wychodzi raz lepiej, raz gorzej, ale nie przestaję na tym, analizuję i trwam w tej drodze, by wreszcie ujarzmić zakupowe me zapędy. Mam cel, by w przyszłości cieszyć się z wyników mojego uporu i konsekwencji 🙂
      Ściskam Cię również 🙂

  • Ale miło znaleźć się w takim gronie. Dziękuję za polecenie 🙂
    I ja do Ciebie zaglądam i śledzę analizy. Moim zdaniem, wydatki na jedzenie macie stosunkowo niskie.
    Nawiązując do tego, co wyżej napisał Michał, czy nie myślałaś, żeby dzięki blogowaniu trochę dorobić? Na przykład przez reklamy AdSense albo programy partnerskie?
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Bambosza

      Trzeba polecać, co jest warte uwagi 🙂
      Moim marzeniem jest wydanie 900 zł na jedzenie. Może mi się to uda, jak zabunkruję się na cały miesiąc na wsi 🙂 W stolicy mi się to nie uda. Kto to widział włoszczyznę za 5 zł? 😉
      O AdSense słyszałam, a o programach partnerskich nie, ale zgłębię temat i wykorzystam wiedzę do wdrożenia 🙂

      • Ach te ceny w stolicy 😉 Nasza wrocławska włoszczyzna trochę tańsza 🙂

        • Bambosza

          Cena waha się pomiędzy 3 a 5 zł. Zazwyczaj jak chcę ją kupić, to jest ta najdroższa. Życie 🙂
          Może powinnam się przeprowadzić? Najlepiej na wieś. Posieję sobie i będę mieć własną 🙂

  • „Gdyby ten kurz wlatujący do mej chałupy był banknotami, to byłabym milionerką” – świetne hasło! Powinnaś opatentować i sprzedawać z nim kubki czy koszulki 😀

    W Excelu podliczam jedynie opłaty, dzięki czemu czasem mogę sobie prognozować, ile mniej więcej zapłacę za dane medium w danym miesiącu na podstawie odczytów licznika – bardzo pomocna sprawa 🙂

    • Bambosza

      Powiem Ci, że to jest dobry pomysł. Pomyślę nad nim poważnie.

      Podliczanie opłat i ich prognozowanie jest dobrym wstępem, by poszerzyć działania na pozostałe strefy życia 🙂 Zachęcam bardzo. Można dojść do zaskakujących wniosków 🙂

  • od kilku miesięcy zapisuje wydatki i czasem ogarnia mnie przerażenie, od momentu gdy zbieram paragony czasem zastanowię się pięć razy czy naprawdę tego potrzebuję … myślę, że ogarnięcie finansów domowych to ciężka praca, ale warto 😀 marzymy o wolności finansowej wspólnie 😉

    • Bambosza

      Nie jest łatwo przyswoić wiedzę jak wyglądają nasze finanse, gdy już zaczniemy się im przyglądać z bliska. Mimo, że czasami jest to gorzka pigułka do przełknięcia, to warto mieć jej obraz. Dzięki temu świadomie podejmujemy decyzje, co w świecie konsumpcji, gdzie wszystko krzyczy „musisz mnie mieć” jest nie lada wyzwaniem. Ale warto stawiać opór pokusie posiadania wszystkiego, czego dusza zapragnie. Hartujemy siłę woli, uczymy się być konsekwentni i podążamy za celami, które przed sobą postawiliśmy. Najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że odkrywa się bez ilu rzeczy człowiek potrafi się obejść, ile do szczęścia rzeczy jest zbędnych. Odkrywa minimalistyczne podejście do życia, skupia się na priorytetach życiowych i realizowaniu marzeń, pasji.
      Wspólnymi siłami damy radę 🙂

  • Czego używasz na egzemę? Znasz chińską maść 666? Aktualnie się nią leczę. Wiesz, że to choroba psychosomatyczna? Ja byłam w szoku jak się dowiedziałam.

    • Bambosza

      Ja używam maść przepisaną na receptę od lekarza. Jest to Elocom. Mi się ona uaktywnia, gdy więcej mam kontaktu z kurzem, nowymi detergentami. Dlatego mniej intensywniej latam ze ścierką po chałupie, a wszystkie naczynia, które się nadają wrzucam do zmywarki.
      Mam problem z kremami do rąk – zazwyczaj mnie podrażniają. Po poradzie lekarki używam wazeliny i rzeczywiście ona jest najskuteczniejsza. Cena też przyjemna 🙂
      Nie słyszałam żeby to była choroba psychosomatyczna. Poszukam, poszperam i przeczytam na ten temat z chęcią. Chyba, że możesz się podzielić, gdzie taką informację uzyskam 🙂 Może na Twoim blogu? 🙂

  • Ja od roku prowadzę tabelkę w Excelu, w której zapisuje wszystkie wydatki i naprawdę idzie mi świetnie. Nie mam dzieci więc pieniędzy też jest więcej i mogę wydać je na coś innego.

    • Bambosza

      To się ogromnie cieszę 🙂 Dobrze wiedzieć, że jest nas więcej – posiadaczy tabelek budżetu domowego. Brak dzieci zwiększa pole manewru 🙂 Co do mej osoby, dzietnej, matki jednego osobnika, uważam, że dziecko nie generuje nie wiadomo jakich kosztów. Myślałam, że będzie gorzej, a nie jest.

  • Kochana, też marzę o wolnosci finansowej, ale do tego jeszcze długa droga przedemną. Myślę, że najgorzej zacząć od ogarnięcia bieżącej sytuacji finansowej. Bardz Cię podziwiam, że tak sobie wszystko fajnie wyliczas. Muszę tez tak spróbować.

    • Bambosza

      U mnie też długa droga. Chociaż niedługo minie rok, to mam wrażenie, że jestem na początku drogi 😉 Ale się nie poddaję, bo mam swoje marzenia i cele, które chcę zrealizować 🙂
      Zachęcam do spróbowania. Można naprawdę wielu ciekawych rzeczy dowiedzieć się o sobie. Paragon prawdę Ci powie 😉

  • Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. Ja żyję w stolicy, ale Anglii i tu jest znacznie drożej i mam znacznie większe grzechy na sumieniu niż Ty. Czasem chciałabym w przeliczeniu na złotówki wydać tylko 1200zł na jedzenie na 2 osoby. Myślę, że naprawde u Ciebie nie wygląda to źle. Podziwiam i tak trzymaj, że ogarniasz swój budżet i finanse. W ogóle zauważyłam, że znacznie częściej robią to kobiety niż męźczyźni… kolejna rzecz na naszej głowie.

    • Bambosza

      Masz rację. Tylko niepotrzebnie przeliczasz to na złotówki, bo właśnie mieszkasz za granicą. Ja pracując w Niemczech tylko za pierwszym razem tak robiłam. Biczowałam się, że wydałam dwa euro na coś tam, a w Polsce za to miałabym to i to. Takie rozkminy prowadzą donikąd, bo otaczająca rzeczywistość trochę inaczej wygląda od polskiej. Kolejnym razem zaprzestałam przeliczać kupna słoika korniszonów 🙂 Ale i tak wybierałam takie produkty, które były w cenie akceptowalnej dla mnie. Mimo kilku zachcianek, odstępstw np. kupienie niemieckiego tłuczka do mięsa 🙂 zbierałam resztę na kupkę, że się tak brzydko wyrażę 😉
      Twoja sytuacja jest trochę inna. Mniemam, że nie pojechałaś do Anglii na dwa miesięce. Po prostu sprawdź na co rozchodzą się Twoje pieniądze. Ja na przykład wydawałam na gazety, które lądowały w koszu. Pracując wydawałam pieniądze w pobliskim sklepiku, gdzie ceny były zabójcze i zaczęłam dbać o to, by brać posiłki przygotowane w domu. Przyszły rzucił palenie, zaprzestał jeść tosty z tostowego chleba, który kosztował około 5 zł, jak mu się ich zachce, to robi sobie je z pieczywa, które kupujemy na co dzień i które jest już lekko czerstwe, zaczął mniej pić coli i stara się ją kupować w markecie, a nie na stacji paliw. Moja córka lubi jeść popcorn. Kupowałam jej taki, który przygotowuje się w mikrofalówce, ale teraz kupiłam kilogramową paczkę za 6 zł i robię ją w garnku. To jest kilka zmian, które m.in. wprowadziliśmy. Teraz muszę tylko ogarnąć, by te nasze zaoszczędzone pieniądze nam się kumulowały na koncie oszczędnościowym. Z tym sobie nie radzę, bo je wydaję. Chcę to bardzo zmienić.
      Tez czasami mi się wydaje, że panie w tym brylują, w ogarnianiu finansów. Lecz im więcej o tym czytam, przeglądam blogi finansowe, tym bardziej odkrywam, że coraz więcej ludzi, obu płci, chce zmienić swój stan finansów i zaprzestać życia konsumpcyjnego, opartego na życiu ze środków kart kredytowych, życiu ponad stan, bez żadnych oszczędności.
      Myślę, że Tobie też się uda, jeśli zaczniesz. Jak Ci nie wyjdzie, to się nie zniechęcaj. Spróbuj jeszcze raz i jeszcze raz, aż zaskoczy 🙂 U nas też różnie bywa, ale porównując to co jest, a to co było – jest zdecydowanie lepiej 🙂

  • Też prowadzę zapiski naszych wydatków, które mnie przerażają. Niestety u nas dosyć wysokie mamy opłaty miesięczne, czynsz, ubezpieczenia,auto… I się tego zbiera i zbiera… Ehhh

    • Ja mam mniejsze, bo mieszkam z teściami. Bym musiała w szybkich podskokach wracać do pracy, by móc opłacać rachunki najmu mieszkania.

      Póki co siedzimy na kupie 🙂
      Może się kiedyś odważę wszystko podać jak na spowiedzi – każdą rubryczkę budżetu 🙂

    • To dobry początek na monitorowanie swoich wydatków. Może nie zaplanujesz
      wszystkiego dokładnie, ale z czasem zostaniesz mistrzynią prowadzenia
      budżetu 🙂
      Co do choróbsk dopadających dzieci, to warto spisywać sobie przed
      wizytą lekarza jakie mamy już zakupione lekarstwa. To ograniczy
      kupowanie nowych o tym samym działaniu i pozwoli wykorzystać te, które
      już się ma 🙂 Mój lekarz bez problemu powiedział, co mam podawać Bulbie i w rezultacie kupiłam tylko jeden medykament 🙂

  • Joanna Kmieć Kubiak

    Chyba będę musiała w końcu zacząć zbierać paragony i bardziej planowac wydatki. Chociaż zaplanować całkowicie się nie da. Odkąd dzieci poszły do przedszkola pieniądze rozpływaja się w aptece…

    • Bambosza

      To dobry początek na monitorowanie swoich wydatków. Może nie zaplanujesz wszystkiego dokładnie, ale z czasem zostaniesz mistrzynią prowadzenia budżetu 🙂 Co do choróbsk dopadających dzieci, to warto spisywać sobie przed wizytą lekarza jakie mamy już zakupione lekarstwa. To ograniczy kupowanie nowych o tym samym działaniu i pozwoli wykorzystać te, które już się ma 🙂 Mój lekarz bez problemowo powiedział, co mam podawać Bulbie i w rezultacie kupiłam tylko jeden medykament 🙂

    • To dobry początek na monitorowanie swoich wydatków. Może nie zaplanujesz
      wszystkiego dokładnie, ale z czasem zostaniesz mistrzynią prowadzenia
      budżetu 🙂 Co do choróbsk dopadających dzieci, to warto spisywać sobie przed
      wizytą lekarza jakie mamy już zakupione lekarstwa. To ograniczy
      kupowanie nowych o tym samym działaniu i pozwoli wykorzystać te, które
      już się ma 🙂 Mój lekarz bez problemowo powiedział, co mam podawać Bulbie i w rezultacie kupiłam tylko jeden medykament 🙂