Skończył się już luty, a to oznacza jedno. Analizę wydatków 🙂 Jestem zawsze ciekawa i podekscytowana wynikami. Tak samo, jak wy.

Zatem do dzieła. Luty prezentował się następująco:

– jedzenie – 952,21 zł – luty ma tylko 28 dni i z tej okazji wybraliśmy się do McDonald’s, co by wyniku nie zaniżać. Oczywiście z kuponami. Chodzimy tam raz, dwa razy w roku, by nie zapomnieć smaku śmieciowego jedzenia 😛

– chemia i kosmetyki – 157,68 zł – pechowo skończył mi się puder i tusz do rzęs, a to są najdroższe kosmetyki jakie nabywam. Miałam szczęście w tym niefarcie, bo fartem załapałam się na obniżkę wspomnianych kosmetyków i zaoszczędziłam 25 zł 🙂

– leki – 116,81 zł – wreszcie udało mi się kupić, w trzeciej aptece, zalecone specyfiki przez dermatologa

– ubrania – 64,80 zł – zbrodnię uczyniłam wielką i skromnie kupiłam je dla siebie. Notabene wybrałam się bez ogona do sklepu, dumna jak paw i otumaniona chwilą wolności osobistej. Wertowałam pełna zapału w basicach, szarpałam wieszakami w poszukiwaniu mego rozmiaru i kiedy szczęśliwa stanęłam z drogocennymi ubraniami w przymierzalni, mój entuzjazm uleciał, a fala wściekłości i ogromnego żalu narastała, kiedy spojrzałam się w lustro. Oj nie! Nie z powodu fizjonomii. Tu zazwyczaj jęczę i kręcę nosem. Ma kochana córka uświniła mnie pasztetem arcy nieziemsko. A ja taka w skowronkach latałam po sklepie, zupełnie nieświadoma fatalnego image.

– gazety – 5,95 zł – rewelacyjny, bajkowy wynik 🙂 Kupiłam gazetę z dodatkiem (z płytą), z piosenkami dla dzieci dla Bulby. Sobie nic, a nic.

Na Zosi rzeczy wydałam:

– pieluchy – 109,97 zł

– chusteczki do pupy – 12,76 zł

– krem do pupy – 10,37 zł

– zabawki – 38,98 zł

– ubrania – 58,24 zł

Łącznie 229, 32 zł.

Sprzedałam rzeczy na kwotę 45 zł, a Przyszły dzięki swym umiejętnościom komputerowym zasilił konto na kwotę 60 zł. Ale wszystko wydał na gry. Nawet więcej – 77,57 zł. Może znacie magiczny sposób, zaklęcie, żeby chłop zmienił hobby i z gier komputerowych przerzucił się na czytanie prasy w bibliotece?

Najmilszym wydarzeniem jest uregulowanie jednego zobowiązania Przyszłego na kwotę 284,78 zł. W takich chwilach unoszę się nad ziemią. Jestem świrem. Wiem 🙂

Jestem dumna coraz bardziej z osiągnięć. Jeszcze trochę, a opanuję perfekcyjnie zarządzanie i gospodarowanie budżetem. Chyba już wszystko zrobiłam, by zminimalizować wydatki. Nawet włosy pomalowałam sobie sama, farbą za 8 zł. Nikt się nie zorientował 🙂 Muszę tylko okiełznać wyrzucanie jedzenia, które cały czas oscyluje w kwocie 50 zł. Może strona Nie marnuję, pomoże mi osiągnąć lepszy wynik.

Kontroluję swoje wydatki sprawniej i lepiej. Obywam się bez przyjemności, jaką są dla mnie gazety. Czytam je w miejscach dostępnych dla ogółu i zapisałam się do publicznej biblioteki.

Pozostaje mi jeszcze tylko odpieluchować Bulbę. Ale bestia siedzi na nocniku tylko trzy sekundy. Za to z założoną pieluchą potrafi siedzieć pięć minut. Ewidentnie nie dojrzała do tego psychicznie. Ma wewnętrzny opór. Oby ta więź, łącząca ją z pieluchami była rozerwalna.

Teraz rozmyślam pomału nad zwiększeniem dochodu.

Jutro idę na badanie rynku. Nie zdążyłam pomyśleć, a już fucha mi wpadła 🙂

Może ktoś chce, by mu posprzątać mieszkanie, biuro, wyprowadzić psa, zaopiekować się świnką morską lub wypielić ogródek? 🙂

W przyszłym roku bardzo bym chciała się już zaobrączkować.

Pomożecie?