Uwaga!! Zapowiadam małe wspomnienie lata od strony finansowej.

Wiecie, że w sierpniu wybrałam się do Gdyni na krótki urlop. O wyjeździe możecie sobie poczytać we wpisach:

Nie byłam podeskcytowana Gdynią

Skradziono moje serce

Dlaczego warto pojechać do Gdyni

Kosztowny wyjazd do Gdyni.

Teraz chciałabym wam pokazać, jak ta podróż wpłynęła na nasze wydatki. Powiem wam szczerze, że spodziewałam się bajońskich sum, ale miło się zaskoczyłam.

W sierpniu wydaliśmy na:

– jedzenie – 1318,99 zł – mając na uwadze to, że podczas wyjazdu częściowo stołowaliśmy się na mieście i wydaliśmy pieniądze na przyjemności typu lody, gofry i frytki, to jestem naprawdę usatysfakcjonowana wynikiem.

– chemia i kosmetyki – 97,87 zł – standard został utrzymany. Tu zawsze przeznaczamy 100 zł limitu.

– lekarstwa – 23,98 zł – takie kwoty kocham. Jestem ciekawa, ile wydamy w sezonie jesienno -zimowym. Lato jest zawsze łaskawsze i nie rujnuje samopoczucia psychicznego.

– gazety – 14,75 zł – wodzą na pokuszenie nie tylko mnie, ale i Przyszłego. Mnie częściej, jego sporadycznie.

– sprzedaż niepotrzebnych rzeczy – 39 zł – interes krucho idzie, ale się nie poddaję. Może za dwa lata pozbędę się wszystkiego 🙂

– wydatki na Bulbę – łącznie wyszło 308,48 zł. Na chusteczki nawilżające poszło 2,95 zł, zabawki 133, 56 zł, ubrania 171,97 zł (w tym skórzane sandałki za 49 zł). Sensacyjną wiadomością jest to, że nie wydaliśmy ani jednej złotówki na pieluchy, bo nasze dziecko zostało wreszcie odpieluchowane. Hura!!! Jaram się tym faktem jak pochodnia 🙂 A o perypetiach naszej krzyżowej drogi do osiągnięcia sukcesu poczytacie sobie we wpisie Z nocnikiem za pan brat. Moje dziecko weszło na wyższy level rozwoju.

Nie piszę o wszystkich wydatkach. Część znajdziecie w jednym z powyższych linków. Może kiedyś będę gotowa, aby cały budżet pokazać wam w całej okazałości. Póki do tej decyzji nie dojrzeję, musicie się zadowolić namiastką.

A wy na wakacjach zaszaleliście? Popłynęliście finansowo, czy w granicach rozsądku korzystaliście z uroków urlopowania?