cyce w miejscu publicznym

Zazwyczaj omijam temat gównoburz, ale dzisiaj wyjątkowo pochylę się nad jedną. Pochylę się nad karmieniem piersią w miejscu publicznym. Nie wyrażam opinii w sprawach tykających jak złowieszcze bomby, obawiając się rozszarpania przez osoby, które zakrzykują jednostki myślące inaczej. Ale dzisiaj muszę. Inaczej się uduszę.

Precedensowy proces przypomniał mi pewną scenę – malutki sklep obuwia dziecięcego, wypełniony dorosłymi osobami wraz z pociechami. W pomieszczeniu panował harmider, dzieci płakały, nie współpracowały przy mierzeniu stópek, rodzice przebierali w fasonach obuwia, a na stoliku dziecięcym fruwały kartki i kredki. To był Armagedon. Pośrodku tego chaosu, na dziecięcej pufie usiadła kobieta, wywaliła dorodnego cyca, z nieprzystosowanego do karmienia ubrania. Taka roznegliżowana, ostentacyjnie zaczęła karmić dziecko. Opadła mi dosłownie szczęka i ledwo w rękach utrzymałam niosące klientce pudełka z butami. Nie tylko mnie to zniesmaczyło. Inne koleżanki z pracy również.

Cóż ta kobiecina takiego zrobiła, że prawie tchu mi zabrakło i nie wiedziałam, gdzie oczy podziać? Nie, nie zazdrościłam jej piersi, choć w tym czasie byłam płaska jak deska. Zdegustował mnie sposób karmienia, obnoszenie się tym, nie zważając na otoczenie. Takie zachowanie mnie mierzi i nie rozumiem promowania karmienia publicznego w takiej formie, jako przywileju kobiet, bez względu na okoliczności.

Można rzec, że takie przypadki zdarzają się jeden na milion. A gdzie tam. To nie są odosobnione przypadki głupoty, ekshibicjonizmu, egocentryzmu czy napastliwy sposób popularyzowania w świecie karmienia naturalnego. Ten ostatni raczej odnosi odwrotny skutek od zamierzonego.

Karmienie piersią w miejscu publicznym.

karmienie-piersia-w-miejscu-publicznym

Nie wiem, doprawdy nie wiem, co chcą uzyskać kobiety takim zachowaniem. We mnie budzi ono zniesmaczenie, niemiłe wrażenie i  mało wysublimowaną estetykę. To ja. A u innych osób może wywołać obrzydzenie, wstręt i uprzedzenie do matek karmiących piersią. A przecież to jeden z piękniejszych widoków tego świata. Jeśli oczywiście proces karmienia przebiega w subtelnej i wysmakowanej intymności. Karmienie wymaga przytulności, skupienia i uwagi. Bardzo krótko karmiłam piersią, ale i podając butelkę, szukałam odosobnienia, spokoju, ciszy, komfortowych warunków dla mnie i dziecka. Unikałam bodźców zewnętrznych, które wybijałyby z rytmu jedzenia. I choć karmiłam mlekiem modyfikowanym, to ten czas był tylko dla nas. Cały świat nie musiał uczestniczyć, brać udziału w tych chwilach. Nie narzucałam jemu nachalnie swojej obecności.

W panującym terrorze laktacyjnym, który narzuca wszystkim osobom swój punkt widzenia, zalety i jedynie słuszną drogę, w kroczeniu przez macierzyństwo, dochodzi do kuriozum – obnoszenie się laktacją wszędzie. Nie pojmuję, jak można w trakcie debaty politycznej, konferencji publicznej, czy przemawiając na panelu blogowym karmić dziecko? Wyobraźcie sobie, że pracuję w banku, udzielam klientowi kredyt hipoteczny i przy okazji karmię dziecko. Niestety, kobiety tak się nakręciły naturalnym karmieniem, że zapomniały o dobrych manierach i wychowaniu, ogładzie towarzyskiej, kulturze osobistej, przyzwoitości, umiarze, adekwatności do sytuacji i szacunku do drugiej osoby. Równie dobrze mogłabym srać na kiblu i nagrywać wam snapy. Może to nie najlepsze porównanie, ale o czwartej rano tylko mi takie przychodzi.

Stawianie w jednym szeregu piersi karmiącej kobiety z piersiami modelek na bilbordzie, w bieliźnie, z kilkoma paskami po przekątnej, frywolnej niewiasty na plaży nudystów niczym Ewa z rajskiego ogrodu, skąpo odzianej nastolatki mknącej na dyskotekę, w poszukiwania jelenia, który będzie stawiał drinki, czy matrony nad Bałtykiem, w skrywającym niedoskonałości ciała kostiumie dwuczęściowym jest wielce nietrafione.

Naprawdę was tak ruszają reklamy pełne symboli seksualnych? Bo mnie już nie. Szok przeżyłam po upadku komuny, oglądając reklamę podpasek Always. Stosowanie takiej retoryki reklamowej jest narzędziem wykorzystywanym do uzyskania odpowiedniego zachowania odbiorcy – nakłonienia do zakupu. Już się uodporniłam i nie zwracam na nią uwagi. Martwię się tylko o młode pokolenia, bo zastosowana manipulacja narzuca światopogląd, styl życia, przesuwa granice moralne i dobrego smaku, modeluje opinie, narzuca sugestie, kształtuje kulturę masową i postawy konsumenckie. Tak. To mnie szczerze martwi.

Naprawdę karmienie piersią nie musi się odbywać w asyście tłumów, w blasku glorii i chwały obnażonej piersi, a nawet dwóch. Można dziecko nakarmić w zacisznym miejscu w przestrzeni publicznej. Można przed wyjściem do wybranego lokalu sprawdzić, czy ma udogodnienia dla młodej mamy i malucha, tak aby spędzony czas spędzić przyjemnie, komfortowo i nie stresować się widmem podziwiania wnętrza toalety. Można zaopatrzyć się w odpowiednie ubrania, które nadają szyku i elegancji oraz swobodę i dyskrecję, w czasie zaspokajania głodu malucha. Taką znajdziecie u mojej sąsiadki z bloku obok, z rodzinnego miasta.

Myślmy i zachowujmy się stosownie do sytuacji.

Ach! I nie bądźmy pruderyjne w używaniu synonimów słowa „piersi”: biust, łono, balony, donice, zderzaki, melony, bufory, mleczarnia, cycki, cyce, małe pryszcze, guziki, gruczoł mlekowy. Nasz język jest tak bogaty, że szkoda by było nie skorzystać z jego zasobności.

  • Szkoda, ze nie ma jakis statystyk pokazujacych ile kobiet karmi dyskretnie, a ile faktycznie sie obnaza. Bo rozumiem, ze widok tamtej kobiety w sklepie moglbyc dla ciebie niekomfortowy. Ale pytanie: ile jest takich obnazajacych sie kobiet w skali wszystkich karmiacych piersia? Jak duzy to odsetek?
    Niestety, musze stwierdzic, ze ten proces chyba narobil wiecej zlego dla karmienia piersia niz dobrego…
    I smutno mi, bo czytajac komentarze wiele kobiet moze sie zle poczuc slyszac o „swietych krowach”, „wywalonych cycach”, „wymionach”.

    Ps1. Nie widzialam zdjecia tej kobiety, wiec nie oceniam jej wygladu ale sledzac dyskusje w kilku miejscach powtorzyl sie pewien argument:”gdyby byla szczupla i ladna to by jej nikt nie zwrocil uwagi”. To nie moje slowa tylko internernautow. I to jest obrzydliwe, jak wiele osob ocenia innych po wygladzie.

    • Mnie dosadne podkreślanie danego tematu poprzez zastosowanie słów nie rusza. Może dlatego, że sama ich często używam 🙂

      Ten proces rzeczywiście wywołał burzę i to dwa lata później od zaistniałej sytuacji. Zapowiada się on ciekawie, bo monitoringu nie ma, a każda strona przedstawia zgoła inną wersję wydarzeń.

      Jestem może jakaś inna, ale chodziłam do miejsc, gdzie nie ma tłumu ludzi, nakarmiwszy najpierw dziecko, a przecież karmiłam butelką. Unikałam miejsc, gdzie nie ma przewijaka, czy miejsca do karmienia dla matki nie ze względu na Bulbę, ale ze względu na siebie. Chciałam mieć komfort. No, ale to ja 🙂
      Po Tobie widać, że świetnie się odnajdujesz 🙂 I świetnie! 🙂 W sumie przy pierworodnym dziecku odbyło się chrzest bojowy, wie się jak to wszystko wygląda i nic już nie zaskoczy 🙂

      To jest żenująca retoryka, argumenty naprawdę niskich lotów. Kobiece ciało w czasie ciąży i po porodzie się zmienia. To jest normalne. Stosowanie takiego języka zasługuje na solidnego bana.

      • Straszne to

        • I to jest słabe. Bardzo, bardzo! I ma się nijak do poruszanego tematu.

  • Widzisz bo sprawa sie rozchodzi o to,ze w przeztrzeni publicznej nadal nie ma miejsca dla mam karmiacych. Nigdy nie spotkalam sie z zadna zenujaca sytuacja w takim przypadku. Sama karmilam 10msc w parku, sklepie,na lotnisku czy na peronie pociagu. Zawsze odczuwalam dyskomfort bo to jednak intymna sprawa, zawsze jakos tam dyskretnie maz nas zaslanial,mialam chustke,czy cos. Tak naprawde Zuza sama soba zaslaniala cala piers,ale mimo wszystko czlowiek czuje sie niekomfortowo. Ja zabralam glos w tej sprawie dlatego,ze naturalny proces karmienia piersia sprowadza sie do absurdu. Na pewno zdarzaja sie matki wariatki,ktore.szkodza wizerunkowi innych mam, ale jestem przekonana,ze to mniejszosc. Brakuje życzliwości,zrozumienia i tak jak wspomnialas adekwatnych warunkow dla mamy i dziecka by w spokoju mozna bylo podac piers, bo procz jedzenia to rowniez potrzeba zaspokojenia bliskości.

    • Ależ karmienie naturalne jest piękną sprawą i jak najbardziej wskazaną dla zdrowia dziecka – to nie podlega żadnej dyskusji.

      Rzeczywiście w przestrzeni publicznej brakuje miejsc przystosowanych do karmienia, czy przewinięcia dziecka, ale też nie ma co oczekiwać, że powstaną ich tysiące. W tej kwestii jestem realistką. Dziecko da się nakarmić piersią wszędzie i dużo ludzi (poza pewnie jakimiś wyjątkami) tą naturalną czynność rozumie. W sumie sporo osób nawet sobie nie zdaje sprawę, że mama siedząca tuż obok karmi dziecko, bo robi to umiejętnie, dyskretnie. Da się to zrobić, nie wzbudzając niesmaku wśród otoczenia. I takich matek jest tysiące. Może faktycznie nie skupiamy uwagi na tym fakcie, a na sytuacjach powyżej przedstawionych. Myślę, że część kobiet nie potrafi zachować umiaru, zmodyfikować swój dotychczasowy styl życia i nie dostrzegają, że ich zachowanie (w tych skrajnych przypadkach) przez otoczenie jest zupełnie inaczej odbierane.

      Te uwypuklone zachowania jednostek szkodzą karmieniu naturalnemu. Nie wiem, może się mylę, ale czasami odnoszę wrażenie, że to właśnie nakręcone mamusie, których misją jest niesienie dobrej nowiny, że pokarm naturalny jest jedyną mleczną drogą, sprawia, że uprawiana przez nich ostentacyjność przynosi więcej szkody niż pożytku.

      Jestem zwolennikiem stosowania zdrowego rozsądku 🙂

  • Karmiłam córkę przez dwa lata. Zdarzało mi się karmić przy ludziach, ale zawsze robiłam to dyskretnie, w zasadzie nikt mojego całego cyca nie widział. Zazwyczaj szukałam miejsca odosobnienia, ale nie zawsze to jest możliwe. Może w tym sklepie wyjęcie cyca było jedyną formą uspokojenia dziecka? Trudno oczekiwać, żeby nagle, gdy dziecko płacze matka wyszła na ulicę i szukała na szybko miejsca do karmienia. Cyc zazwyczaj pełni rolę butelki z mlekiem, ale nie tylko. To również uspokajacz i przytulanka. Czasami trzeba zapodać go na już. Myślę, że większy problem jest z przewijaniem dziecka w miejscu publicznym. Taka np. zmiana pampersa w restauracji. To już przyjemne nie jest. 🙂

    • O ja cię! Dwa lata! A ja tylko trzy tygodnie dałam radę 🙂

      Akurat w tym przypadku pani mogła wyjść przed sklep, gdzie był ogródek restauracyjny, usiąść przy stoliku, który zawsze był pusty, naprzeciwko naszego sklepu. Naprawdę to, co się wtedy działo w sklepie, nie sprzyjało, by komfortowo nakarmić dziecko piersią, czy butelką.

      • Dwa lata. Samo tak wyszło. 🙂

  • Ja myślę, że to zupełnie tak, jak z feminizmem. Jest feminizm i feminizm. Karmienie i karmienie. Miłość i porno. Pozdrawiam. Basia 🙂