jak przygotować dziecko do przedszkola?

W życiorys rodzica wpisana jest wiekopomna chwila – posłanie pociechy do przedszkola. Cieszyłam się, że Bulba wrześniowego dnia pomaszeruje wreszcie do placówki oświatowej. Nie tylko ze względu na siebie, że wreszcie będę miała chwilę złapać oddech od wykańczającego mnie macierzyństwa , ale przede wszystkim ze względu na Bulbę, która bardzo lgnęła do dzieci i miała już dosyć obecności przewidywalnej matki. Ale jak to zrobić, by proces wejścia na wyższy poziom wspólnego życia, nie był dla nas traumatycznym wydarzeniem i wspomnieniem? Jak przygotować dziecko do przedszkola? Jest na to kilka sposobów. Bezwiednie kilka z nich wdrażaliśmy już rok wcześniej, przed wybiciem godziny zero.

SPACERY DO PRZEDSZKOLA

Akurat w rodzinie jedna z sióstr ciotecznych Bulby przygotowywała się do pójścia do przedszkola, dwie inne do rozpoczęcia roku szkolnego w szkole. Bulba je podpatrywała, mówiła o tym przy każdej okazji i podkreślała, że ona też tam kiedyś z nimi pójdzie. Już na tym etapie, na spacerach, zatrzymywałyśmy się przy każdym przedszkolu i szkole. Bulba zachwycała się placami zabaw, a ja tłumaczyłam jej, że najpierw dzieci chodzą do przedszkola, a potem rozpoczynają naukę w szkole. Ze stoickim spokojem przyjmowała ten porządek świata, próbując pokonać ogrodzenie, by zjechać ze zjeżdżalni. To był kolejny aspekt naszych rozmów – tłumaczyłam jej, kto może przebywać na terenie przedszkola lub szkoły i w jakich okolicznościach. Bulba domagała się zapewnień, że ona też będzie przedszkolakiem. Zapewniałam ją o tym, ale nie deklarowałam nigdy, że będzie chodziła do przedszkola, które akurat podziwiałyśmy zza płotu. Nie składałam jej takiej obietnicy, bo nie wiedziałam do którego zostanie przyjęta w drodze rekrutacji. Zrobiłam to rok później, jak już wiedzieliśmy, do którego się dostała. Chodziliśmy wtedy na spacery do konkretnego miejsca, pokazując jej jego okolicę. Trasę z naszego domu do miejsca docelowego pokonywaliśmy pieszo lub autobusem, pokazując jej, ile dróg wiedzie do przedszkola.

ZAKUP PLECAKA

Wszystkie kuzynki miały plecaki, więc nic dziwnego, że i Bulba takowy chciała mieć. Kupiłyśmy go w Biedronce, a Bulba wybrała sobie kolor. Przepraszam! Postać z bajki – księżniczkę Zosię. I kiedy wychodziłyśmy na dwór, Bulba brała go ze sobą, niosąc dumnie na plecach, bez żadnej zawartości, oznajmiając wszem i wobec, że jest przedszkolakiem. Z czasem odkryła, że do plecaka może schować rzeczy i kiedy pomaszerowała pierwszego września do przedszkola, wsadziła do niego swój drogocenny dobytek. Oczywiście w międzyczasie jej gust się zmienił. Marzyła o nowym plecaku z Elsą i otrzymała go na urodziny w prezencie.

KSIĄŻKA „W PRZEDSZKOLU. OBRAZKI DLA MALUCHÓW”

Seria książeczek Wydawnictwa Olesiejuk jest fantastyczna. Była naszym odkryciem w czasie odpieluszkowania Bulby i okazało się, że ułatwia przyswajać i zrozumieć zasady świata nie tylko w tej dziedzinie. Są to ukochane książki Bulby. Mają posklejane już grzbiety, bo są tak często przez nią studiowane. Akurat ta pozycja pozwoliła jej poznać rozkład dnia w przedszkolu od rana do popołudnia. Świetnie odwzorowała rzeczywistość i ułatwiła Bulbie pobyt w pierwszych dniach.

ROZMOWA

Przy każdej nadarzającej się okazji rozmawialiśmy o przedszkolu. Bulba się dopytywała, czy też chodziłam do przedszkola, jak byłam mała. Dziwiła się, że nie, a ja ubolewałam, że ominęła mnie tak fantastyczna sprawa, nie tylko ze względu na możliwość zabawy innymi zabawkami. Podkreślałam, że jest to fajne miejsce, w którym nauczy się nowych wierszyków i piosenek, gdzie są ciekawe zajęcia i spotkania z interesującymi ludźmi, teatrzyki, przedstawienia, pokazy. Gdzie będzie miała kolegów i koleżanki do wspólnych zabaw, nie tylko w budynku, ale też na placu zabaw. Wytłumaczyłam też jej, że dzieci chodzą do przedszkola, by mogły odkrywać świat w towarzystwie rówieśników. Ciekawiło ją bardzo, co w tym czasie robią rodzice, gdy dzieci są w przedszkolu i przytakiwała główką na odpowiedź, że są w pracy lub w domu.

ZAJĘCIA ADAPTACYJNE

Każde przedszkole organizuje dni otwarte lub zajęcia adaptacyjne. Warto zrobić wszystko, by się na nie wybrać z dzieckiem. Dzięki tej możliwości Bulba zapoznała się ze swoją salą, z przylegającą łazienką, wybrała zwierzątko, które oznaczało jej miejsce w szatni, mogła poznać i pobawić się z dziećmi z jej grupy, poharcować na placu zabaw i przede wszystkim poznać panie przedszkolanki. Uwieńczeniem zajęć adaptacyjnych było zaproszenie na przedstawienie, w którym grali rodzice przedszkolaków. Na sali siedziałyśmy z dziećmi z pierwszej grupy. Szczęśliwa twarz Bulby wyrażała ogromny zachwyt.

NIE STRASZYĆ

Kiedy z Bulbą nie mogłam dojść do consensus w pewnej sprawie, zdenerwowana powiedziałam: „Pójdziesz do przedszkola, to zobaczysz!” Po sekundzie myślałam, że utnę sobie język. Przecież przedstawiałam jej przedszkole jako niesamowite, interesujące miejsce, a tu nagle nim straszę. Wszak ma być ono przyjaznym miejscem dla mego dziecka! Nie mogę przedstawiać przedszkola w złym świetle, używać jako argumentu do uzyskania określonego zachowania. Wzbudzanie negatywnych skojarzeń, obaw czy strachu nie wywoła pozytywnego nastawienia do zmian i aklimatyzacji w nowym miejscu. Pilnowałam się bardzo, by taka sytuacja się nie powtórzyła.

SAMODZIELNOŚĆ

Warto dużo wcześniej pozwolić dziecku na usamodzielnienie się. Zatem jeśli ma ochotę myć samo ręce, niechaj myje. Nie ważne, że ochlapie pół łazienki. Jeśli samo chce się ubierać, niechaj się ubiera, mimo iż zajmie to całe wieki. Samo chce nieść kubek, niechaj niesie. Chce samo skorzystać z toalety, niechaj skorzysta. Kiedy chce zrobić coś samo, nie ma co się wzbraniać przed tym, trzeba mu na to pozwolić. A nawet trzeba je zachęcać i motywować do osiąganięcia nowych umiejętności. Nic bardziej rodzica nie cieszy, jak rozwój i zaradność jego dziecka. A nim dziecko osiągnie poziom mistrzowski trzeba się uzbroić w cierpliwość, wyrozumiałość, systematyczność i konsekwencję. Nabyte talenty ułatwią życie nam, paniom przedszkolankom, a dziecko zyska cenną umiejętność w życiu – samodzielność. Warto też dziecko zawczasu odpieluchować i oduczyć z korzystania z wózka.

WYPRAWKA PRZEDSZKOLAKA

Należy ją skompletować razem. Czynny udział w tak doniosłym wydarzeniu jest bardzo ważne dla dziecka. Pozwólmy, by samodzielnie wybrało rzeczy. Nawet jak skręca nam kiszki na kolejną rzecz z wizerunkiem Elsy, miejmy na uwadze jego zdanie i gust. Te przedmioty mają się jemu podobać, nie nam. Część rzeczy z wyprawki nie była nowa. Zależało mi, żeby Bulba miała znane przedmioty czy ulubione ubrania w nowym środowisku, z których korzystała do tej pory na co dzień. By miała taką małą namiastkę domowych pieleszy, które dają poczucie bezpieczeństwa. Dlatego też usilnie nie próbowaliśmy jej oduczyć chodzenia z pieluszką. Do tej pory nic jeszcze nie jest w stanie jej zastąpić. Jak ostatnio stwierdziła, jest to jej najukochańsza, najmilsza, mięciutka zabawka. Choć dla mnie jest to kawałek zszarzałego już materiału, dla niej jest to ważna składowa jej życia.

ROZSTANIE

Przeczuwałam, że może być problem przy rozstaniu w przedszkolu. Oczami wyobraźni widziałam, jak Bulba przywiera do mnie całym ciałem, nie pozwalając mi odejść. Poza kilkoma wyjątkami, ponad trzy lata spędziłyśmy we wspólnym towarzystwie. Uzgodniłam z Przyszłym, ze to on przez pierwsze dni będzie ją zaprowadzał do przedszkola. Ale życie pisze własne scenariusze i ostatecznie pierwszego dnia powędrowałyśmy tam razem. Nie było źle. Najważniejszym dla mnie aspektem było nie przeciąganie rozstania. Z uśmiechem na twarzy życzyłam Bulbie miłego i wspaniałego dnia. Powiedziałam, że ją kocham, dałam jej buziaka i przytuliłam. Pomachałam na do widzenia. Dla niej z kolei ważne było zapewnienie, czy po nią wrócę. Dlatego jeśli obiecałam jej, że przyjdę po nią przed leżakowaniem, to dotrzymywałam słowa. Jeśli wiedziałam, że dzisiaj nie będę mogła jej odebrać, tylko Przyszły, to wiedziała, że będę na nią czekać w domu.

EMOCJE I PŁACZ

Bulba bardzo przeżywała w przedszkolu rozstanie dzieci z rodzicami. Nie pomyślałam o tym, że ich płacz za mamą lub tatą, tak ją zmartwi i zasmuci. W rezultacie płakała razem z nimi. Udzielały jej się ich emocje. Kiedy tylko mi o tym opowiedziała, wyjaśniłam jej, że tak ludzie reagują na tęsknotę i smutek. Okazało się, że ona również mocno tęskni. Wytłumaczyłam jej, że to jest normalne odczucie. Że może być komuś tak tęskno, aż będzie z tego powodu płakać. Ustaliłam z nią, że jeśli będzie jej smutno i będzie potrzebowała się przytulić, to niech się przytuli do cioci w przedszkolu. Zaproponowałam jej, że może też pocieszyć smutne dziecko i zaoferować wspólną zabawę. Zauważyłam też, że jak się za kimś mocno stęsknimy, to jeszcze bardziej się cieszymy na jego widok. Jak jesteśmy szczęśliwi. To spostrzeżenie jej się spodobało i ściska mnie do tej pory tak bardzo przy odbiorze, że często leżymy na podłodze.

WYGODA

Zadbałam o to, by Bulba miała w przedszkolu wygodne ubrania, które nie krępują ruchów ciała i które łatwo się zakłada. Wybrałyśmy też kapcie na rzepy, wygodniejsze do przywdziania. Nie robiłam „afery”, jeśli pobrudziła ubranie. W trakcie zabawy, posiłku jest to przecież nieuniknione, więc nie ubierałam ją w odzież, którą traktowałam jako wyjściowy ubiór. Bulba przeżywała każdą plamkę na odzieży. Za każdym razem jej wyjaśniałam, że to jest tylko ubranie, które można przecież wyprać, a jak plama się nie spierze, to trudno. Dbałam, żeby ją to nie zniechęcało do samodzielnych działań.

Te wszystkie sposoby pomogły nam przejść łagodnie nowy okres w naszym życiu. Wspomnienia z pierwszych dni w przedszkolu mamy pozytywne i przyjemne. Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Wystarczy odpowiednio się przygotować do tego wyjątkowego czasu dla całej rodziny. Bulba uwielbia chodzić do przedszkola. Tak bardzo, że się ociąga z wyjściem, a w czasie choroby płacze i ubolewa, że jej w nim nie ma. Obecnie chodzi do innego przedszkola i jestem zaskoczona, jak łatwo się w nim zaadaptowała. Bez włożonej pracy nie byłoby tak fantastycznych efektów.

  • Świetne rady. Bardzo mądre. Piszę to jako matka, która swoje dzieci do przedszkola prowadzała i sama też do przedszkola dawno dawno temu uczęszczała. 🙂 Jeśli dobrze pamiętam, ja tak swoich dzieci tak nie przygotowywałam i oczywiście plakały. Ja zresztą też. 🙂 Jesteś mądra mamą. :-*

    • Dziękuję :*
      To jedna z niewielu rzeczy w macierzyństwie, która wyszła mi w 100%. Jestem z tego bardzo dumna. Tym bardziej, że przeniesienie Bulby do innego przedszkola odbyło się bez większych turbulencji. Szybko się zaaklimatyzowała. Myślę, że nie byłoby tak różowo, gdybyśmy nie zrobili nic, by ją przygotować do nowej roli – przedszkolaka 🙂