koniec świata w wydaniu mikro

Nie mogę mieć marzeń i planów. Kiedy je mam, spada grom z jasnego nieba. Następuje wtedy koniec świata. Koniec świata w wydaniu mikro.

Nie dramatyzuję. Fakty są jakie są. Chociaż czasami bujam w obłokach, przeważa oddziaływanie grawitacji ziemskiej. Rzeczywistości nie da się przekształcić w bajkę.

Jestem wybrańcem. Wszelkie świństwa tego świata upatrzyły mnie na swój cel. Tylko ja już nie daję rady. Jestem wymiętolona jak stuzłotówka w kieszeni.

Myślałam, że już mnie nic nie zaskoczy. Jakże się myliłam. Wciąż muszę weryfikować plany.