krótka historia o miłości

KRÓTKA HISTORIA O MIŁOŚCI.

 

Pobiegłam Floriańską nie w tym kierunku, co powinnam. Kiedy się wróciłam, czekałeś. Cały mój. Tylko jeszcze o tym nie wiedziałam. 

Czuję jak płoną mi policzki. Zawstydziłam się. Jestem taka niefotogeniczna, a on ciągle przyciska spust migawki aparatu. Przecież wokoło jest tyle ciekawszych twarzy.

Siedzę mu na kolanach. Lica jeszcze bardziej różowieją. Czyżby od bliskości? Nie.. To niesamowita atmosfera klubu i porywającej muzyki. Spust migawki w dłoniach obejmuje nas w kadrze.

Jestem poruszona. Czytam bez końca. „Działaj tak, żebyś mogła powiedzieć.. Z drugiej strony sercu nie można.. Ale w sprawach uczuć.. Działaj tak.. Sercu nie można.. W sprawach uczuć..”

Tańczymy razem z tłumem. Nasze ciała odnajdują zagubiony rytm.

Poczułam ukłucie. Lekkie ukłucie obcej mi zazdrości. Dlaczego?

Biegnę. Jesteś. Onieśmielona spoglądam na ciebie.

Pierwszy raz nie wziąłeś akumulatora i baterii do aparatu. Jesteś uroczy, jak próbujesz rozwikłać tę zagadkę. Znam powód, lecz ci go nie wyjawię i uśmiecham się do ciebie.

Idziemy tyłem do przodu. Idziemy w kierunku studni. Szepczesz. Od pocałunków zawirował Rynek.

„Przetańczyć z tobą chcę całą noc i nie opuszczę cię już na krok.

Już każdy o tym wie..”

Jest mi smutno. Chcąc być bliżej ciebie, odsuwam się jak najdalej. Ty, chcąc być najdalej mnie, przysuwasz się do mnie coraz bliżej. Szepczesz: „Kiniusiu..” Dotykasz dłonią mego policzka. Czy twoje serce krwawi równo mocno, jak moje?

Wsiadam do autobusu. Zostawiam cię zmarzniętego na przystanku. Nie przytulam się do ciebie. Ty pozwalasz mi się wymknąć. Nie zatrzymujesz mnie w swej ciepłej dłoni. Ja kierowałam się dumą, a ty?

Jedna łza, druga łza, trzecia łza.. One są takie niepotrzebne. „Raczej nie.. Motylku..”

Jestem tak daleko, więc czemu jesteś tak blisko mnie?

Wrześniowego dnia, świat nie zauważa mego końca świata. Październikowego dnia, twój świat zaczyna się od początku. Obydwoje walczymy o życie. Obydwoje żyjemy, choć umarliśmy.

Moje neurony wytwarzają, przetwarzają i przewodzą bodźce nerwowe biegnące w jednym kierunku – do ciebie. Tobie z kolei autonomiczny układ nerwowy nie pozwala pozbyć się myśli o mnie, niezależnych od woli. Spotykamy się w połowie nurtu Wisły.

Bierzesz mnie za rękę i zabierasz w podróż, którą miałam odbyć sama. Nasze drogi krzyżują się i zlewają w jedną. Prowadzi ona na nasz kopiec.

Otulona twymi dłońmi i oddechem jestem bezpieczna, mimo tylu obaw.

Z zamiłowania do analiz analizujesz. Poddajesz w wątpliwość to, co jest. Negujesz wszystko. Zasiewasz we mnie ziarna wątpliwości. Nie potrafię z tobą walczyć. Nie kapituluję. Dezerteruję.

To, co próbujemy unicestwić i przekreślić, odbudowuje się, wzrasta i umacnia, mimo naszych starań.

Jednej rzeczy dla ciebie nie zrobię. Nie zabiję tej miłości.