miłośnie

Zdrada. Miłość.

Temat ocean. Temat, którego myślą przewodnią jest potępienie. Mamy zdolność do spoglądaniu ku końcowemu efektu. A ku temu towarzyszył jakiś początek i rozwój akcji. Odzieramy osoby z uczuć, myśli niespokojnych, sumienia, rozterki.
Czasami bywa tak, że podążamy wspólną drogą, bo przyświeca nam wspólny cel. Po drodze w pogoni jedno z nas traci tempo i zostaje w tyle. Po drodze jedno z nas ma nowe marzenia i nowy cel. Biegniemy oboje, lecz tak naprawdę osobno. Oddzieliły nas od siebie priorytety i brak czasu na być, które zamieniło się na mieć.
Czasami osamotnieni, nie mając nikogo bliskiego, wikłamy się w historię unieszczęśliwionego substytutu, który miał zapełnić nam pustkę.
Czasami podejmujemy złe decyzje z powodu wyjątkowej miłości. Chociaż jej pragniemy i o niej śnimy, kiedy się pojawia, obezwładnia nas strach. Brakuje nam odwagi, by za nią podążyć.
Czasami jesteśmy racjonalnie rozsądni.  Pragmatyzm posiadania i ustawienia się w życiu narzuca na nas okowy zniewolenia.
Czasami nie mamy dokąd pójść i tkwimy w dożywotnich galerach.
Czasami jesteśmy dla dobra dziecka. Robimy minę do złej gry, która się staje myślą przewodnią związku. Kiedy pociecha dorasta, zostajemy w niemiłym dla siebie towarzystwie z myślą o przegranym życiu.
Czasami nie chcemy lub się boimy stanąć na własnych nogach. Lepsze jest znane nieszczęście we dwoje, niż nieznana przyszłość, która nie wiadomo, co przyniesie.
Czasami brakuje nam przeżyć. Szukamy adrenaliny na boku, bo nie potrafimy się cieszyć, tym co mamy, z kim jesteśmy.
Sumienie walczące z potrzebą kochania i byciem kochanym. Jaka pobudka by nami nie kierowała, nasze działanie napędza miłość lub jej brak. W życiu zabiegamy o wiele. Najmniej zabiegamy o miłość.
Jeśli ktoś przekroczy granicę skazany jest na osąd. Lecz to, co zyskujemy jest cenniejsze. Miłość. A że taka droga. Nikt nie mówił, że będzie łatwo.