O MNIE

Pewnego słonecznego dnia, życie zakpiło ze mnie i postanowiło diametralnie odmienić mój los. Zostałam w stolicy, choć jedną nogą byłam na Mazurach, a w planach snułam powrót do Krakowa. Na mej drodze do samorealizacji stanął rodowity Warszawiak, dzięki któremu przybyło mej fizjonomii kilka kilogramów więcej, a statek na którym płynęłam, obrał zupełnie inny kurs. I tak płyniemy z Przyszłym (w sile wieku), darzącym wielką miłością komputery i Bulbą (lat 5), miłośniczką piękności, ładności i kucyków Pony, wciąż nie wiedząc dokąd. Tfu! W stronę słońca.

Ale za nim razem popłynęliśmy łajbą we wspólny rejs, żeglowałam sama lub z towarzyszami, którzy mocno odcisnęli swą obecność w mej egzystencji. Tak oto powstał niniejszy blog, który podobnie jak ja ewoluował. Blog zmienił nazwę, a ja rozmiar. I oba wydarzenia nie były w planie. Bambosza miała być biznesem, a większy rozmiar wspomnieniem po błogosławionym stanie. Wyszło jak wyszło i wszystko idealnie nieidealnej Kindze, pięknie wpasowało się w życiorys.

Domyślam się, że szukasz tu tutoriale na zrobienie bamboszy na szydełku albo fotografie pięknych, stylowych papuci do kupienia. Bardzo mi przykro. Bambosza to stan umysłu. Często się czuję przydeptanym, zgędziałym kapciem. Wiem, że nie ma w tym świecie miejsca na takie kobiety, matki jak ja. Ale takich jak ja jest tysiące. Żyjących w szarej strefie Facebooka, Instagrama, a nawet blogosfery. Bo bywa, że życie tak człowieka ustawi do parteru, że inaczej się nie da czuć. Ale i bambosz miewa nadprzyrodzone moce. Odradza się jak Feniks z popiołów. I na przekór wszystkiemu dalej trwa na sinusoidzie życia, choć wydawałoby się, że powinien ulec unicestwieniu.

„Bambosza. Na sinusoidzie życia.” to blog o codzienności, która nie zawsze bywa kolorowa, acz tylko ona tak pięknie hartuje człowieka, uczy akceptacji, sztuki odpuszczania, wytrwałości, pokory. Z katastrof życiowych wysnuwa naukę, zmienia sposób myślenia i jest impulsem do działania. To ta codzienność jest źródłem powstawania dobrych rzeczy w egzystencji. Bez nich zmiany nigdy by nie nastąpiły. Dzięki niej docenia się to co ma, cieszy się z najmniejszych, dobrych rzeczy, żywi nadzieję. Jestem żywym przykładem osiągania wyżyn najmniejszymi kroczkami.

Bambosza to blog o niepoddawaniu się cieniom życia i miejsce na przyzwolenie bycia cząstką nieidelanego żywota. W tym świecie nie łatwo jest znaleźć przestrzeń akceptującą słabości, niedoskonałości życia, ludzi, miejsce na smutek i zwątpienie. Mój blog tę lukę wypełnia. Rzeczywistość miewa różne odcienie, przesadą by było, gdyby się je retuszowało nieustannie na słodki róż. Nie neguję istnienia parszywego życia i godzę się z tym, że czasami człowiek w takiej strefie musi się przez jakiś czas obracać.

Darzę realizm głębokim uczuciem. Dlatego mam odwagę pisać o tematach trudnych bez retuszu, upiększeń, kalkulacji, asekuranctwa. Nie stronię też od lekkich tematów. Lubię pisać o pewnych zjawiskach humorystycznie, z przymrużeniem oka, z nutą ironii. A piszę, bo kocham. Piszę, bo mi to świetnie wychodzi. A kiedy piszę, z uśmiechem wspominam moje fantastyczne polonistki, które wycisnęły ze mnie wszystkie soki na lekcjach języka polskiego.

Jeśli dotrwałeś do tego momentu drogi Czytelniku, chcę Ci pogratulować wytrwałości. Chcę Ci również podziękować za poświęcenie uwagi mej skromnej osobie, a przede wszystkim miejscu, które tworzę.

Jak przypadło Ci ono do gustu, zapraszam w gościnę.