Kiedy dostaje się od ludzi kopniaki w dupę, to jesteś wybrańcem. To fart czy pech?

Mogę siebie nazwać turystką, gdybym miała pieniądze. Mogę siebie nazwać włóczęgą, bo nie mam gdzie mieszkać. Mogę siebie nazwać biznesmenem, bo co dwa dni jeżdżę taksówką z bagażami. Mogę siebie nazwać farciarzem, bo prześladuje mnie pech.

Czyżby rzucono na mnie klątwę?

Dostaję po głowie z każdej strony. Nawet od bliskich.

Czemu nie stać mnie na zdrowy egoizm? Wierzę ludziom, a oni mnie krzywdzą. Altruizm krążący w moich żyłach, powoli mnie zabija. Po jaką cholerę się staram, wypruwam flaki, jak w podzięce dostaję kopa w dupę?