plannery, które ułatwiają życie

Mam malutki kalendarz, który pełni funkcję notatnika, ale rzadko z niego korzystam, bo gdy go tylko wezmę do ręki, pojawia się spod ziemi Bulba, która mi go wyrywa i ucieka. W sumie i tak wolę spisywać plany, wydatki, listy zakupów na karteczkach, które jak dobrze się domyślacie, wyrywa mi Bulba i roznosi po całym metrażu, dodając też do nich swoje uwagi kredkami, a nawet plakatowymi farbami. Czasami zawieszam na lodówce wytyczne działań, podziwiając równocześnie drewniane magnesy, ale wiecie, kto zaraz mi je zdejmuje? Dlatego chowam swoje karteczki, kalendarz, by o ich istnieniu zaraz zapomnieć (wyjątek stanowi rozplanowany budżet).

Nie przeszkadzało mi to. Ogarniałam jakoś wszystko. Do ostatniej soboty. Kiedy to dziesięć minut przed wyjściem z domu, zorientowałam się, że spotkanie blogowe, na które się właśnie wybieram, ma się odbyć, ale za tydzień. Zgłupiałam. Jeszcze raz wpatrywałam się w monitor, który potwierdził jednoznacznie moje odkrycie. Śmiałam się z Przyszłym do rozpuku, ot taka wesoła przygoda, której rezultatem była błyszcząca przestrzeń metrów kwadratowych, pełna lodówka, wyprasowane pranie i wylaszczenie mej osoby. Ale wizja stania na przystanku, na auto, które by przyjechało i owszem, lecz z siedmiodniowym poślizgiem, była już mniej śmieszna. Zagięcie czasoprzestrzeni o tydzień, był z mej strony lekką przesadą. Zapaliła mi się lampka, że muszę zapisywać istotne rzeczy w kalendarzu i do niego zerkać, nie zważając na to, że będzie przystrojony twórczo przez me dziecko.

Nie potrzebuję wszystkiego zapisywać. Na przykład generalne porządki. Robię je systematycznie, co jakiś czas, a na bieżąco w szafkach mam wszystko poukładane i z łatwością wszystko odnajduję. Lubię mieć taki porządek. Fakt. Bywa, że mam syf na środku pokoju, lepiącą się podłogę w kuchni, stertę prasowania, ale po czterech latach siedzenia w domu, nie mam ochoty na latanie ze ścierką, a bajzel czyniony przez Bulbę, uaktywnianie się egzemy, walka z kurzem wciskającym się do domu, też wpływa na moje zniechęcenie do codziennych obowiązków. Ale to nie oddziałuje na resztę porządku i organizacji. Mam posegregowane dokumenty, poukładane ubrania, przejrzane lekarstwa pod względem daty ważności, paragony podliczone i zapisane w Exelu, et cetera. I to one są dla mnie istotniejsze niż kilkudniowy bałagan w oczach, który ogarniam w kilka godzin z myciem okien i posprzątaniem ogródka. Ale jak widać wszystkie spotkanie, wyjazdy, wizyty już powinnam skrupulatnie zaznaczać w kalendarzu, bo już któryś raz pokićkały mi się terminy.

Odkryłam, że niektóre osoby nie potrafią ogarniać żadnej strefy życia. Ani dokumentów, ani porządku w domu, ani zakupów, ani zabawek dzieci, ani prania, ani prasowania, ani okiełznania rachunków, ani planowania działań.. Wieje grozą, kiedy widzisz człowieka miotającego się, niewiedzącego, co ma począć i za co się chwycić. Myślę, że dla takich osób najlepszym rozwiązaniem, by pomału ujarzmić bałagan i odgruzować przestrzeń, zmieniać nawyki i nadać dynamiczny tor działaniom, doskonałym narzędziem jest planner. Przygotowane kompendium, gdzie takie plannery można znaleźć, ułatwi życie nie jednej osobie. I wbrew pozorom, każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, co usprawni daną dziedzinę życia, na której mu najbardziej zależy. Mnie osobiście zainteresował tygodniowy plan do robienia obiadów i usystematyzowanie prac na blogu.

Usiądź wygodnie, weź kubek z gorącym piciem, nawet ciasteczko i zobacz, co znalazłam dla ciebie w sieci.

Kalendarz Mamy MammaMia – stworzony z myślą dla mam. Pomoże zorganizować życie rodzinne wszystkich domowników. Mieści się do torebki, co często spędza sen paniom. Na uwagę zasługują rubryki: wizyty u lekarzy i stomatologa, inwestycje i projekty domowe oraz planowanie wakacji. A już hitem jest miejsce na rysunki dzieci, co skłania mnie coraz bardziej do zakupu. Kalendarz występuje w trzech kolorystykach. Cena 59 zł.

Happy Planner – kalendarz organizujący czas aktywnym i kreatywnym osobom, które dążą do zrealizowania swoich marzeń i celów. Kalendarz zawiera inspirujące cytaty, trzydziestodniowe wyzwania, mapę celów. Moja uwagę przykuły „rytuały szczęścia”. Każdego dnia dziękuje się za coś, robi się pożyteczną rzecz dla zdrowia i nie zapomina o serwowaniu sobie przyjemności. Do wyboru są trzy rodzaje kalendarzy, występujące w czterech kolorystykach. Twarda okładka. Cena 109 zł lub 119 zł.

Notes podróżniczki – Norinommo – dedykowany osobom, które uwielbiają podróżować lub zaczynają swoją przygodę z wyprawami. Umożliwia planować i organizować wyjazdy, a także spisać swoje wrażenia i emocje, uwieczniać przeżycia. Mnie zaskoczyły listy ułatwiające pakowanie. Ja takich nie robię, ale rzeczywiście mogą być pomocne, gdy wyjeżdżamy w bardzo odległe miejsce. Planner ma twardą, szytą oprawę. Cena 59 zł.

Projekt Życie – Organizer – autorki bloga „Edyta Zając” – osią organizera są codzienne rytuały, plany i zasady, które tworzą podstawę naszego życia. Organizer ma ciekawą zawartość. Oprócz tradycyjnych planów (sprzątania, dnia, listy zakupów, planowania rocznego, listy inspiracji) znalazłam trzy, które mnie pozytywnie zaskoczyły. Planowanie pielęgnacji ciała – używam raptem kilka kosmetyków, ale moje ciało warte jest tego, by skorzystać z usług kosmetyczki i masażysty. Lista zadań dla partnera – właśnie to otworzyło mi oczy, że nie muszę wszystkiego robić sama i mogę zlecić pewne zadania Przyszłemu. Listy rodzinnych zadań – wiele rzeczy można robić wspólnie, co angażuje, scala i pogłębia więzi rodzinne. Organizer można łatwo dopasować do siebie. Wystarczy go wydrukować, zbindować i gotowe. Organizer jest za darmo.

Projekt Ja – planner autorki bloga „Ania Maluje” – kolorowy, żywy i radosny planner. W moim odczuciu kilka rzeczy mi brakuje, ale za to jest arkusz na sukcesy i statystyki bloga, które działają motywujące do pracy i rozwoju. Autorka kalendarza udostępnia go za darmo. Pliki jednakże są umieszczone na stronie Chomikuj.pl, więc za jego pobranie trzeba będzie zapłacić. Ale zainwestowanie 4 zł w planner jest lepszą decyzją zakupową niż kupno kolorowej gazetki, która wyląduje w śmietniku.

Kalendarz Zorganizowaje Kobiety – kalendarz autorki bloga „Niebałaganka” – posiada najistotniejsze rzeczy: plan sprzątania, wprowadzania zmian, czynności, które codziennie się wykonuje, kalendarz roczny nadający się idealnie do uwzględniania urodzin, czy rocznic. Minimalistyczny, praktyczny, a jego atutem jest plan tygodniowy usytuowany na jednej kartce, co bardziej usprawnia planowanie organizację planów i obowiązków. Do wydrukowania za darmo. A jeśli chcesz się dodatkowo wesprzeć na czas przedświąteczny dodatkowym plannerem, to Ania i na to ma sposób.

LS STATIONERY – planner funkcjonalny, w minimalistycznej i eleganckiej stylistyce, zrobiony z myślą o osobach nowoczesnych. Zawiera wszystko, co doskonały kalendarz powinien mieć. Moja uwagę przykuło miejsce na zanotowanie ważnego telefonu, wykonania e-maila czy dokonania wpisu w social media. W twardej oprawie, dwujęzyczny (opisany w języku polskim i angielskim), trzy okładki do wyboru. Cena 79,99 zł lub 89,99 zł.

Planer Pani Swojego Czasu – autorki bloga „Pani Swojego Czasu” – organizer na 6 miesięcy, rozbity na trzy osobne części. Każda z nich ma po 200 stron. Można łatwo go spersonalizować pod swoje potrzeby, przejrzysty i ma dużo miejsca na notatki. Bardzo mi się podobają w planowanym dniu dwie rubryki: „Mogę jeszcze”, „Mogę odpuścić”. W chwili obecnej jest w przedsprzedaży i kosztuje 98 zł.

Tutorial „Jak zrobić Planner z segregatora” – autorki bloga „Diana Art” – dla osób lubiących wyzwanie i smykałkę do robienia rzeczy własnoręcznie. Wykonanie wygląda na łatwe, a efekt końcowy jest piorunujący. Najlepsze jest to, że można go zrobić według własnego gustu, z posiadanych w domu zasobów i w efekcie mieć oryginalny, jedyny taki egzemplarz na świecie.

Kalendarz – Planner – autorki bloga Dobrze Zorganizowana – kalendarz przejrzysty, posiadający wszystkie istotne do planowania funkcje. Można go nabyć w oprawie spiralnej lub twardej, szytej. Występuje w trzech kolorystykach. Cena 49 zł lub 85 zł.

Organizer – autorki bloga „Design your life” – piękny, przejrzysty, łatwo można go spersonalizować do własnych potrzeb. Mnie szczególnie zainteresowała organizacja działań blogowych. Do pobrania za darmo. Autorka oferuje jeszcze Organizer Design Your Life. Kosztuje on 79 zł i ten osobiście mi się najbardziej podoba. Ma twardą okładkę z magnetycznym zapięciem, kieszonkę na wewnętrznej stronie okładki, gdzie można schować ważne karteczki, rachunki, czy paragony i najważniejsze – można go zacząć używać w każdym momencie, bo nie ma oznaczonych dni, miesięcy, roku.

Planner świąteczny – autorki bloga „Level up! Studio” – przejrzysta, z świątecznym motywem propozycja do okiełznania przedświątecznej gorączki. Do pobrania za darmo.

Świąteczny Planner – autorki bloga „Żelikowska” – z pięknym motywem, również pozwala zorganizować planowanie Świąt Bożego Narodzenia, a na uwagę zasługuje lista zadań podzielona między członkami rodziny.

Mam nadzieję, że w przytoczonych propozycjach znajdziesz coś dla siebie.

P.S.

Zastanawia mnie, że wszystkie organizery są dedykowane paniom. Czy to oznacza, że panowie ich nie potrzebują, bo z łatwością osiągają cele, nie mają czego planować, bo są tak zorganizowanymi istotami? Czy kobiety mają za dużo spraw na głowie i dodają  sobie kolejne zadania, zamiast obciążyć nimi swoich partnerów?

  • Mam kubek z gorącą herbatą, usadowiłam się wygodnie, a mój Mężczyzna właśnie robi mi kanapki (zamiast ciasteczka) 🙂
    I czytam…czytam…czytam… i jestem pod wrażeniem zebranego materiału. I bardzo Ci dziękuję za zebranie tego wszystkiego w jednym miejscu. Połowę tych plannerów już znam, resztę przejrzę w wolnej chwili. Teraz muszę opracować plan wyboru odpowiedniego dla mnie. 😉 Twój wpis bardzo mi to ułatwi. Sprawilaś mi nim ogromną radość. 🙂 Aha, ważna wiadomość – planner ukryty głęboko w szafie, nie spełnia swojej funkcji, choćby był najpiękniejszy. 😉

    • Ogromnie się cieszę 🙂 O to mi chodziło, żeby nie błądzić po internecie i wszystko w jednym miejscu umieścić. Pewnie do wszystkich plannerów się nie dokopałam, ale liczę na czytelników 🙂

      Wyciągnęłam kalendarz 🙂 Pamięć mi szwankuje, to go przeprosiłam i do piersi przytuliłam 😀

      • Mam nadzieję, że Ci wybaczył i wasza przyjaźń znów zakwitnie. 🙂
        Myślę, że tych propozycji już wystarczy, bo i tak nie wiem, który wybrać. 🙂

        • A ponoć od przybytku głowa nie boli 😉
          Kalendarzyk jest do końca tego roku. Na 2016 kupiłam większy, by zapiski się zmieściły 😀

  • Świetne miejsca, zebrałaś w jednym miejscu sporą porcję ciekawych planerów. Na pewno każdy znajdzie w nich coś dla siebie 🙂

  • Tyle tego ostatnio,że nie wiadomo na co się zdecydowac. Osobiście uważam, że mam za dużo notatników i kalendarzy, ale tak na prawdę używam dwóch – kalendarza do planowania tygodnia i kalendarza do podsumowania każdego dnia (taki jakby dziennik).

    • Wybór jest nieco utrudniony, to fakt. Ale Ty masz problem z głowy. Na ile lat? 🙂 🙂

  • Bardzo dziękuję za taki post – właśnie szukałam czegoś takiego, bo ostatnio zauważyłam, że nie radzę sobie z ogarnięciem mojej rzeczywistości 😉

    • Proszę bardzo 🙂
      Dużo ludzi nie ogarnia rzeczywistości. Jak mnie to cieszy, że nie tylko ja cierpię na tę przypadłość 😉

  • Po oglądnięciu tysięcy kalendarzy na 2016, i kupnie jednego z nich dopiero pomyslałam, czy nie najlepiej byłoby kupic najprostszy, i własnoręcznie wypełniać go znalezionymi cytatami systematycznie, kazdego dnia, samej wymyślać sobie zadania etc. Mysle ze efekt mógłby wbić w posadzkę 🙂

    • To świetny pomysł 😀 Ja mam kupiony najtańszy i trochę go upiększę własnoręcznie. Do wykorzystania mam jeszcze dwa notatniki, więc póki ich nie wykorzystam, to sobie gotowego nie kupię. Ale gdybym miała tusz do drukarki (akurat mi się skończył), to bym sobie wydrukowała kilka plików planowania 🙂

  • Ja uwielbiam zwykłe kalendarze książkowe. Tam zapisuje wszystko co ważne!
    Panowie nie używają organizerów bo uważają, że ich nie potrzebują. Od tego podobno mają kalendarze w telefonie. I oczywiście mają miej domowych obowiązków na głowie, a jakby co to partnerka przypomni.

    • Wybór jest tak ogromny, że każdy znajdzie coś stosowanego dla siebie 🙂
      O tak! Panowie nie muszą, bo ponoć pamiętają wszystko. Tak jak Przyszły. Pamiętał na przykład o urodzinach siostrzenicy, ale wspomniał mi o nich dwa dni przed imprezą 🙂 Przykłady można mnożyć.
      Nasuwa się też pytanie, czy partnerka o wszystkim pamięta 😉 Jeśli ma wszystko gdzieś zapisane, to nie będzie problemu 😀 Gorzej jak nie ma 😀

  • Wielkie dzięki za wspomnienie o moim Kalendarzu! 🙂

    • Proszę bardzo 🙂 I dziękuję za komentarz. To miłe 🙂

  • Dziękuję za polecenie mojego plannera świątecznego 🙂 Pozdrawiam

    • Proszę bardzo. Dla mnie to czysta przyjemność 🙂

  • Kuchnia jaki pożyteczny wpis Bambosza 🙂 Dziekuje

    • Staram się.
      Coś wyniosłam z wspólnie przebytego szkolenia 😉

  • HankaSkakanka.pl

    Fajne propozycje. też parę razy zdarzyło mi się pomylić terminy spotkań 🙂

    • Ufff!!! Nie tylko ja zaginam czasoprzestrzeń 🙂

  • Mężczyźni chyba dlatego nie potrzebują plannerów, bo jeśli potrzebują przypomnienia o jakiejś czynności czy wydarzeniu, to po prostu pytają kobiet 😉

    • A jak kobieta nie pamięta? Bo wygląda jak zombi, jest pod ciągłym nadzorem i obecnością dziecka, i nie ma sił na zapisywanie istotnych spraw w kalendarzu?
      A w ogóle to te chłopy zbyt wygodne są 😛

  • Happy planer wygląda bardzo uroczo :). Ja z reguły wybieram po prostu kalendarz – jeden dzień = jedna strona i ogarniam na bieżąco 🙂 Sprawdza się od 5 lat 😀

    • Zgadza się. Jest uroczy 🙂
      To masz swój system. Super! I odrobinkę go zazdroszczę 😉
      Ja dopiero się ogarniam, by być na bieżąco 🙂

      • Polecam 🙂 Dużo łatwiej jest wszystko ogarnąć i jak trzeba do czegoś z przeszłości wrócić to mamy ładnie uporządkowane 🙂

  • Świetny post! wszystko w jednym miejscu 🙂 Świetny planner widziałam też wczoraj w empiku!

    • Dziękuję 🙂
      W Empiku jest spora oferta. Widziałam jak szukałam pośród ścisku działu z segregatorami 🙂 Tyle jest ciekawych propozycji, że wybór robi się coraz trudniejszy 🙂

  • Te plannery są przepiękne i fajnie mi się o nich czyta, ogląda na necie itd. Jednak nie jestem przekonana do posiadania własnego – już od około roku drukuję tabelką z kalendarzem miesięcznym, potem uzupełniam, daty, święta ręcznie i wpisuję kolosy, egzaminy itd. Na pojdeyńcze dni stosuję białą tablicę magnetyczną, po kórej piszę mazakami co mam zrobić, a ja zrobię – zmazuję. To się u mnie sprawdza najlepiej, więc może i u Ciebie by zadziałało? Taką tablicę można przyczepić na samą górę lodówki, albo przykleić do ściany na wysokości 1,60 metra np. 🙂

    • Każda metoda jest dobra na ujarzmianie rzeczywistości i terminów 🙂
      Taka tablica byłaby świetnym rozwiązaniem. Tylko musiałabym mieć dwie. Jedną dla siebie, drugą dla Bulby, bo gdyby była tylko jedna, to ta bestia by ją przejęła we władanie 😀

      • Hahaha, nie dziwię się! I przyznam Ci się, że ja mam takie dwie: jedna jest dla rodziców i obowiązków domowych, a druga strcte moja 😀

        • Czyli dwie to minimum, by mieć na stanie w domu 🙂

  • Happy planer prezentuje się nieźle. Hm co do mężczyzn, wydaje mi się, że mają od tego kobiety by im przypominały. Dlatego nam jest potrzebny planner bo musimy myśleć za 2 😀

    • Dobrze powiedziane. Musimy myśleć za dwoje. A ja marzę, żeby to panowie trochę więcej przejęli na siebie obowiązków, bo my kobiety polegamy pod ich ciężarem 🙂

  • Genialna lista plannerów. Zaciekawił mnie zwłaszcza ten podróżniczy 🙂

    • Dziękuję 🙂 Każdy znajdzie coś dla siebie 🙂
      Z takim podróżniczym pierwszy raz się spotkałam 🙂

  • Ladymami Paulina

    Kilka lat temu byłam miłośniczką notatników, plannerów, kalendarzy. Potrafiłam w sklepie przeglądać kilkanaście rodzai z zachwytem 😉

    • Bo są piękne i szczerze powiem, że niełatwo jest wybrać ten jedyny 🙂

  • IMOMO.pl

    My wiemy, dlaczego planery są kierowane do pań! Wydajemy pierwszy w Polsce kalendarz rozwijający twórcze myślenie i sądziłyśmy, że panowie też będą z niego korzystali. Zrobiłyśmy małe badania. Okazało się, że większość panów woli kalendarze elektronicze i aplikacje na smartfony. Ręczne pisanie odrzucają. Nie wszyscy, ale większość:)

    • I to wszystko wyjaśnia 🙂 Czyli my kobiety wolimy kontakt z papierem, pięknie wydanym, który można łatwo spersonalizować i traktować jak dobrego przyjaciela – powiernika naszych sekretów 🙂

      • IMOMO.pl

        Tak jest:)

  • Misja w takim razie przede mną, tyle tu dobroci u Ciebie, a byłam pewna ze przejrzałam już cały Internet wzdłuż i wszerz. Od jutra zaczynam przeglądanie tych plannerow. Osobiście stawiała na happy i ls. Dzięki, bardzo mi pomoglas!!! 🙂

    • Cieszę się bardzo, że mogłam pomóc 🙂
      Teraz przed Tobą ciężka droga, na który się zdecydować 😉