Podsumowanie budżetu domowego w ostatnim kwartale 2015.

Finanse spędzają mi ostatnio sen z powiek. Końcówka roku zakończyła się nieoczekiwanym, zapomnianym przez nas, sporym wydatkiem. Nie było wyjścia, trzeba było wyskakiwać z kasiory. A ja dostałam nauczkę na przyszłość, że za nim podejmę jakąś decyzję, muszę dowiedzieć się wszystkich szczegółów. Wątek bliżej przedstawię we wpisie podsumowującym blogowanie.

Dzisiaj podzielę się z wami cyferkami i swoimi spostrzeżeniami z ostatniego kwartału 2015 roku, dotyczące wydatków w budżecie. Zawsze mnie zaskakują liczby, choć przecież przewiduję ich wielkość. Paradoks prowadzenia budżetu 😉

Zestawienie wydatków - październik 2015.Zmieściłam się w standardowych kwotach. Natomiast wydałam sporo na Bulbę, ale wedle ułożonego wcześniej planu. We wrześniu nie poczyniłam większych zakupów, by ją obkupić na nadchodzącą zimę. Za to wystroiłam Przyszłego. Gdy rzucił palenie, nie przewidziałam, że będzie się to wiązało z wymianą jego garderoby. Bulba musiała troszeczkę poczekać na swoją kolej.

Zestawienie wydatków budżetu domowego - listopad 2015.

Listopad był wspaniałym miesiącem. Spokojnym pod względem finansowym, jak i prywatnym. Takie liczby upajają lepiej niż wino. Ale słusznie się domyślacie, że ta błogość nie trwała długo. Przyszedł grudzień i się zaczął Armagedon 😉

Zestawienie wydatków budżetu domowego - grudzień 2015.

Zważając, że były Święta i Sylwester myślę, że koszty poniesione na żywność nie były wybujałe. Za dużo jedzenia kupiłam w tamtym roku na wigilijną wieczerzę i mając na uwadze stołowanie się u teściów, poczyniłam cięcia. I nie uwierzycie. Mogłam uciąć jeszcze bardziej. W przyszłym roku zastanowię się, czy warto robić bigos postny i sałatkę śledziową, skoro jedyną osobą, która je te potrawy, jestem ja sama.

Bardzo chciałam uniknąć wyrzucania jedzenia, co mi się niestety nie udało. W koszu wylądowały dwa serki homogenizowane i ser żółty. Kto jada takie rzeczy w Wigilię? Przecież wszyscy jedzą sałatkę warzywną!

Dochodzę do wniosku, że nie ma sensu tyle potraw gotować. Rarytasy są pod ręką codziennie, mało kto pości i wszyscy są objedzeni jak bąki. I gdzie tu sens? Stać nad garnkami tyle godzin, by potem się ulewało z buzi bądź wywalało całe potrawy do czarnego wora.

Najlepszy jest wątek z chemią, bo z kosmetyków połasiłam się na zestaw męski dla Przyszłego. Kupiłam płyn do prania rzeczy kolorowych i czarnych. Następnym razem przypomniałam sobie, że brakuje mi jednego i kupiłam płyn do rzeczy kolorowych. W domu okazało się, że przecież już taki mam, a dalej nie mam do prania białych ubrań. I przy kolejnej okazji kupiłam płyn do prania, zgadnijcie jaki? Do prania czarnego! Do białego nie kupiłam już wcale. Nie mam gdzie trzymać tyle butli.

Odkąd urodziłam Bulbę, po raz pierwszy wysłałam kartki z życzeniami i przesyłki na czas. Co roku mi to nie wychodziło i nie słałam w ogóle lub z ogromnym poślizgiem. Wiem. To grzech. Niewiarygodne, że macierzyństwo postawiło całe moje życie do góry nogami 😉

Ile wydałam na prezenty? Dużo. Prawie 500 zł. Zwaliło mnie z nóg. Prezenty zaczęłam kupować w październiku. Kilka sprezentowanych rzeczy było ze spotkań blogerskich. Na prezent Bulby dołożyli się teściowie. Nalatałam się po sklepach i internetach w poszukiwaniu promocji, a kwota dalej duża. Co prawda na jedną osobę (a było ich w sumie 19) przypadło 26 zł z hakiem, ale doszliśmy z Przyszłym do wniosku, że w tym roku kupujemy prezenty tylko dzieciom i inwestujemy w garnki, bo mamy tylko trzy, w tym dwa z węglonymi rączkami.

Jedynym mym grzechem (gazety w to nie wliczam), nieplanowanym, było pokuszenie się na magię słowa SALE. Kupiłam Bulbie ubrania w H&M na przecenach. Nie mogłam być twarda, bo jak tu być twardym, gdy sukienka na lato kosztuje 10 zł, a bluzka z uszkami za 30 zł? No jak? I popłynęłam.

Czy też doszliście do ciekawych wniosków spoglądając na swoje budżety i wydatki? Jestem bardzo ciekawa jak to jest u innych. A tak w ogóle, to nie mogę się doczekać podsumowań całego roku. Jak pomyślę, że przez cały rok na jedzenie wydałam na pewno dwanaście tysięcy złotych, robi mi się przyjemnie wokół serca 😛