Depresję przechodzi się samemu. Jak ją przetrwać?

Tkwię w odosobnieniu z własnymi lękami, słabościami, kłopotami.. Wydaje się, że te odczucia nie są w stanie się już pomieścić, że eksplodują rozrywając mnie na tysiąc kawałków. I kiedy ten moment nadchodzi, nie dzieje się nic. Czy to jest odpowiedź, że jestem w stanie przetrwać wszystko?

Robię rzeczy automatycznie. To ułatwia stwarzanie pozorów. Pozoru szczęśliwości, zadowolenia, braku strapień.. Tworzę piękne opakowanie. W świecie konsumpcji na to zwraca się uwagę, nie na zawartość. Powierzchowność nade wszystko! Udaję. Stwarzam wizerunek daleki od prawdy i nie dopuszczam do swego świata ludzi. W wariackiej pogoni innych, ciężko jest się przebić memu niepokoju duszy. Obawa przed niezrozumieniem jest wielka. Jest jeszcze większa przed brakiem ukojenia tego, co trapi. Czasami próbuję się tym podzielić, ale wychodzi to nieudolnie.

Myliłam się. Z całym straganem uczuć jestem sama. Nikt do końca nie zrozumie mego rozdarcia. Miałeś rację. trzeba to przejść samemu.

Wola życia jest silniejsza. Na przekór wszystkiemu przetrwam, nie co poturbowana. Przetrwam, bo nie mam innego wyjścia.

A jednak potrzebuje twej otuchy. Nie chcę sama przez to przechodzić. Boje się, że tym razem mi się nie uda.