Brak zainteresowania nie było najgorszym faktem. Milczenie, też nie. Brak niepokoju, tęsknoty, chęci wyjaśnienia również. Najbardziej deprymujące było wielkie nic. To najbardziej mnie bolało i utwierdziło w podjętej decyzji.

Kiedy dociera do mnie jego myśl, cofam się o krok. Kiedy nachyla się nade mną, odwracam głowę. Kiedy stoi z wzrokiem utkwionym we mnie, ja idę w przeciwną stronę. Prawdą jest, że za mną nigdy nie podążał. Nie wypełniłam nigdy sobą jego wszechświata.
Nie. Nie płakałam. Z pękniętego serca wypłynął tylko żal. On ucieszył się, że się uwolnił. Ja ucieszyłam się, że to już koniec. Podjęłam decyzję, która była słuszna. Zasługuję na więcej, niż bycie cieniem siebie. Najśmieszniejsze jest to, że zawsze byłam sama i dopiero to odkryłam. Może dlatego tak bardzo nie boli. Może dlatego jestem silniejsza niż przypuszczałam.
Chcę rozkwitnąć blaskiem. Z myślą o przyszłości mówię:
podziel się ze mną
mojej samotności chlebem powszednim
obecnością zapełń
nieobecne ściany pozłoć
nieistniejące okno
bądź mi drzwiami
nade wszystko drzwiami
które można otworzyć
na oścież – Halina Poświatowska
Jeśli wieczność jest chwilą pomiędzy moim sercem pustym a moim sercem wezbranym z miłości, nigdy nie będzie czasu, w którym nie kochałabym ciebie  – Halina Poświatowska
P.S.
Nie powiesiłam kalendarza.