Nie mam weny i boli mnie zad od niewygodnego siedzenia. A muszę przecież przelać myśli na klawiaturę. Może wówczas w chaosie myśli zapanuje porządek i ład.

Spędziłam święta tradycyjnie na Mazurach. Rozczarowanie, spowodowane brakiem śniegu, topiłam w każdym kęsie przeżuwanego jedzenia. Babcine pierogi z kapustą i grzybkami oraz gołąbki śnią mi się do tej pory. Rewelacja! Nie wzgardzę oczywiście tez inną strawą. Wszyscy wiedzą, że lubię sobie zjeść, co po mnie nie widać.

W tym roku łokcie nie lądowały w talerzach sąsiadów. Nie wszyscy spędzili Wigilię u babci, zatem przy stole panował większy luz. Śmiechu było co nie miara.

Najpiękniejszym prezentem był przyjazd brata i nieoczekiwany przyjazd siostry z mężem i Nastką. Przecież o tym nie wspomniałam. Zostałam po raz drugi ciocią! Siostrzenica ma już cztery miesiące. Rośnie jak na drożdżach i nie ma problemu, by na ciotkę ulać 🙂

Siedziałam przy wigilijnym stole i pomyślałam, że kocham bardzo moją rodzinę, jakże nieidealną. Różnice w patrzeniu na świat, sposoby radzenia sobie z przeciwnościami losu nie są w stanie rozerwać więzi, które nas łączą. Myślę, że te różnice sprawiły, że jestem silniejsza. Nie chroni mnie to przed chwilami chandry i smutku. Lecz myśl, że jest to chwilowy i jak nad wyraz ludzki upust emocji, sprawia, że pomimo wszystko będzie dobrze, bo w końcu być musi.

Pomyślałam sobie przy tym stole, że nie chcę pielęgnować w sobie urazę, niechęć wobec braku zrozumienia, bo wiele rzeczy już się zmieniło. Zmieniłam się przede wszystkim ja. Jestem trochę pokiereszowana przez życie, ale to nie powód do rozpaczy, której zawsze towarzyszy iskra nadziei. Jestem w stanie zrozumieć czyjeś zachowanie, bezstronność, brak uwagi, ograniczenia, reakcje.. Jestem w stanie już zrozumieć bezsilność innych. Nie jestem Panem Bogiem, by rozgrzeszać, lecz jestem w stanie w końcu wybaczyć.

Zapewne nie usłyszę słów przeprosin, przyznania mi racji, okazania skruchy. Nie o to tu chodzi. Nie chodzi też o to, by wszystko puścić w niepamięć. Pamięć jest formą prowadzenia ku prawdzie, ocalenia historii przed niebytem, a nade wszystko dążeniem ku dialogu i lepszemu światu.

Wybaczam. Chcę iść przez świat, przez życie nie spoglądając wciąż w przeszłość. Przede mną jest przyszłość. Nie wiem jaka. Nikt nie umie jej przewidzieć. Skupiam się więc na tu i teraz, by móc przeżyć je jak najlepiej potrafię.

Na północy kraju myśli biegły ku południ. Ku niemu.