warsztat

Dwa dni temu byłam na warsztatach dla blogerów, które odbyły się w dniu Gali konkursu Blog Roku 2014, w Centrum Konferencyjnym Muranów, mieszczącym się w Muzeum Historii Żydów Polskich Polin w Warszawie.

Przybyłam na miejsce i wbrew memu przekonaniu nie byłam spóźniona. Muzeum powala pięknem. Jest cudowne. Jego architektura poraża, a wokół niego z estetycznym rozmysłem utworzono śliczny park, który kiedyś był niemiłą parcelą w okolicy. Nie poznałam tego miejsca. Kiedyś spacerowałam tam z wózkiem wożąc siostrzenicę i po dotarciu na miejsce myślałam, że zabłądziłam. Cieszy mnie, jak większość obrazu stanowi spójną całość. Planuję tam pojawić się w komplecie rodzinnym, by na spokojnie, o ile Bulba pozwoli, pozwiedzać.

Zniecierpliwiona czekałam, by wejść do środka i jak najszybciej wziąć udział w prelekcjach. Przebiegały one dwutorowo i wybrałam te, które najbardziej mnie interesowały. Stalking w sieci sobie darowałam i problemy z hejterami, bo jeszcze takiego zjawiska nie doświadczyłam. Pominęłam też wykorzystanie kanałów social media do promocji bloga i jak z blogera stać się YouTuberem. Mam nadzieję, że kiedyś na innych warsztatach owe ciekawe tematy nadrobię.

Najmilej z warsztatów wspominam ciekawe wypowiedzi, celne uwagi, wypowiadane z lekką swobodą przez Grzegorza Strzelca, Maćka Budzicha, Tomasza Sulewskiego i Michała Szafrańskiego.

Co do ostatniej persony, która była sponsorem warsztatów, uścisnęłam jemu dłoń osobiście i porozmawiałam przez chwilę. Po czasie stwierdzam, że z wrażenia nie przedstawiłam się i nie podziękowałam, że dzięki jego blogowi, jego pracy, porządkuję swoje finanse. Zatem Michał, wybacz. 🙂

Tak oto na mnie działają blogerzy, których czytam. Aktorzy nie są w stanie wywołać u mnie takiego wrażenia.

Wrażenia z warsztatów mam dobre. Jedyne co mi brakowało to kontaktu z innymi osobami. Większość się znała i pozlepiała w grupki. Przy kolejnej próbie nawiązania kontaktu spasowałam, kiedy osoba do której chciałam zagadnąć wyciągnęła telefon. Wszyscy na bieżąco robili sobie selfie i wpisy na portalach społecznościowych. Takie oto są znamiona czasów. Ja za nimi nie przepadam. Poddałam się ogółowi i w wolnych chwilach próbowałam dodzwonić się do dwóch przychodni. Zgadnijcie, czy odebrali? To też są znamiona czasów. Głuche telefony w służbie zdrowia.

Przede wszystkim byłam na warsztatach po to, by się czegoś nauczyć.

Do domu wróciłam podekscytowana i jednocześnie podłamana. Zrobiłam sobie długą przerwę w blogowaniu, a przez ten czas bardzo wiele się zmieniło. Ważne jest pozycjonowanie bloga, udzielanie się w social media, poprawne linki, słowa kluczowe w tytule posta, w jego treści, połączone konta i tysiąc innych kluczowych detali. Cóż. Praktycznie tego wszystkiego nie robię. A fatalnym pomysłem było usunięcie bloga z WP i skreślenie wszystkich komentarzy moich czytelników i pozostawienie ich samym sobie, bez informacji o nowym adresie bloga, pod którym mnie znajdą.

Zamartwiłam się też, że mój blog ciężko jest zdefiniować, bo skoro piszę o wszystkim, co mnie nurtuje, może być mało interesujące dla innych. Można stwierdzić, że jak piszę o wszystkim, to tak jakbym pisała o niczym.

Na szczęście blogosfera jest tak duża, że i na moje blogowanie znajdzie się miejsce. Nie chcę zmieniać formuły bloga. To byłby sztuczny twór. To nie byłabym ja. Straciłabym autentyczność, a to coś więcej niż popularność i statystyki. Słusznie stwierdził Konrad Kruczkowski z Halo Ziemia, że nie można skupiać się wyłącznie na koncentracji osiągnięcia wyniku. Nie tędy droga.

Skoro mam 71 unikalnych użytkowników, nie jest źle. Biorąc pod uwagę, że po przerwie w blogowaniu, muszę się odnaleźć w nowej rzeczywistości, zupełnie odmiennej niż kilka lat temu. Trochę to wygląda tak, jakbym zaczynała od nowa.

Dziękuję, że jesteście tu ze mną.

DSC_1401 DSC_1403 DSC_1409

 

  • Jakoś tak dziwnie pesymistycznie zabrzmiał ten wpis. Sama zmierzam się właśnie z licznymi wątpliwościami, jak prowadzić swoje blogi. W sumie mam trzy blogi i każdy jest zupełnie inny, w zupełnie innym stylu, każdy inaczej prowadzę. Dwa są takie moje – osobiste. Tam nie zamierzam się bawić w żadne pozycjonowanie, integrowanie ze społecznościówkami ani nic takiego. To nie są blogi do zarabiania. Jeden jest swoistym pamiętnikiem dla moich dzieci, drugi opisuje moją drogę w poszukiwaniu szczęścia. Z trzecim blogiem zaczynam i chcę, żeby to był bardziej profesjonalny blog, prezentujący moją wiedzę dla potencjalnych pracodawców. I tu już bardziej się męczę i zastanawiam. Nie znam się na żadnym SEO, nie mam konta na twitterze, z fejsa korzystam raz na ruski rok… Wolałabym, żeby liczyło się to, co napiszę i tyle…

    Gratuluję odwagi. Ja się nie odważyłam podejść do Michała, jak był w Poznaniu.

  • bambosza

    Nie miałam zamiaru, by wydźwięk wpisu był pesymistyczny.
    Mam trochę wątpliwości. A wynikają one z tego, że po trzyletniej przerwie, w międzyczasie wiele się zmieniło. Trzeba lekcje odrobić i zaznajomić się z nowościami i podjąć decyzje.
    Zdecydowałam się tylko na FB. Reszta za bardzo zajmowałaby mi czas, a poza tym mnie nie kręci. De facto i tak w tym wszystkim blog jest najważniejszy. Zastanawiam się, czy wstawiać zdjęcia w tytule wpisu, ale mając ich 234, średnio widzę ich wstawianie i szukanie na stronach. Chociaż wizualnie, lepiej by to wyglądało.
    Ktoś mi doradzał, żebym to co wcześniej napisałam, po prostu usunęła. Nie mam takiego zamiaru, bo to jest moja historia dochodzenia do miejsca w którym jestem i kształtowania się mojego charakteru. Nie chcę tego wymazywać, mimo głupoty, podejmowanych decyzji, porażek, małych sukcesów..
    Nie mam zamiaru idealizować siebie, czy kreować na kogoś kim nie jestem.
    To moja historia, moja droga, moje życie, normalne, zwyczajne. I może dlatego niektórzy tu zaglądają 🙂
    Nie mniej chcę się rozwijać i na pewno, jeśli tylko będę mogła pojadę na kolejne warsztaty, by móc się nauczyć czegoś wartościowego 🙂
    Co do Michała.. Jest naprawdę bezpośrednim, komunikatywnym, miłym człowiekiem 🙂
    Ja z wrażenia nawet się nie przedstawiłam i osobiście nie podziękowałam 🙂 Następnym razem będzie lepiej i się poprawię 🙂
    Poznałam też Marcina Iwucia 🙂 Podobne, pozytywne wrażenia na mnie wywarł. Z blogosfery osobiście poznałam dwie osoby. I to jakie 😀
    Może my kiedyś, też przy okazji warsztatów się spotkamy i poznamy osobiście? 🙂