wprowadzamy

Moja córka karmiona była mlekiem modyfikowanym. Pierwszym nowym pokarmem jaki dostała, była ugotowana marchewka. Było to pod koniec jej piątego miesiąca życia. I nie była z tego faktu zadowolona.

Samo zaznajamianie się nowymi smakami i konsystencją, po dwie – trzy łyżeczki, co kilka dni, trwały około miesiąc. Ten czas pozwolił jej oswoić się z nowościami. Potem bez problemu zjadała przygotowane potrawy.

Na początku posiłkowałam się słoiczkami. Wkurzało mnie gotowanie samej jednej rzeczy. Nikt mi nie podpowiedział, że mogę ugotować większe ilości i je zamrozić. Dowiedziałam się o tym, jak Bulba miała już ponad rok i była na innym etapie rozwoju żywieniowego. Najlepiej jedzenie jest przełożyć do pojemników do lodu. Wtedy łatwo i szybko wybiera się kilka kostek. Na przykład dwie kostki marchewki, dwie brokułów i 2 indyka. Można tworzyć różne konfiguracje. Oczywiście ziemniaków ugotowanych nie mrozimy. Takie są obrzydliwe. Ale że ziemniaki i tak przeważają w naszym jadłospisie, zawsze świeży będzie pod ręką. Przydatność zamrożonego wiktu wynosi trzy miesiące.

Nie mam zamiaru opisywać, jak wygląda cały cykl wprowadzania nowych potraw. Jest mnóstwo stron poświęconych temu zagadnieniu. Powiem wam, na co zwrócić uwagę. Po prostu obserwuj dziecko. Jak wyraża chęci jedzenia czegoś nowego, nie odmawiaj. Niech spróbuje. Uważaj, czy jakiś składnik nie uczula twego szkraba. Jeśli tak, odstaw na kilka dni i spróbuj ponownie. Podawaj dziecku świeże owoce, nie ze słoiczków. Niech pije soki rozcieńczone z wodą. Taki płyn traktuj jak posiłek. Dziecko po nim jest syte i nie zje po nim obiadku. Podawaj dziecku dużo wody. Zapoznaj ze smakiem kasz, pęczaku, ryżu. Zdziwisz się jak smykowi posmakuje. Nie wspomnę o warzywach. To chyba oczywiste.

Nie kupuj drogich sprzętów do gotowania. Wystarczy blender w przystępnej cenie. Ja taki zakupiłam w Lidlu. Aby zmiksować dziecku jedzenie, nie musisz mieć wyposażenie za 800 zł. Dziecko rośnie, za chwilę będzie jadło posiłki z tego samego gara, co ty.
Jeśli chcesz gotować na parze wystarczy, że kupisz tylko wkład do garnka. Nie musisz mieć wypasiony parowar, by zjeść w ten sposób przygotowane jedzenie. Mój otrzymany w prezencie, był użyty kilka razy, bo nie miałam, gdzie go postawić w małej kuchni.
Pilnuj, by dziecko jadło słodkości jak najpóźniej. Moja Bulba wcinała w zastępstwie suszone owoce, ale jest tak pazerna na słodycz, że teraz musieliśmy nawet ten smakołyk jej ograniczyć. Im mniej słodyczy, tym większe chęci jedzenia posiłków serwowanych przez rodziców.

Co do mleka. Dziecko samo je odstawia. Kiedy poczuje, że może się bez niego obejść. Zosia rzuciła mleko, jak skończyła półtora roku, na rzecz innych przysmaków.