Jedną z przyjemniejszych rzeczy, która wielce odpręża i rozczula kobietę w ciąży, jest kupowanie ubranek dla swego maleństwa. Ubranka w malutkich rozmiarach, w najnowszych trendach, sprawiają, że w niekontrolowany sposób nabywamy je w kosmicznych ilościach. Ale jak się powstrzymać, gdy wszystko jest takie sweet? Szał zakupowy może pohamować brak gotówki i partner. Ale w niektórych przypadkach i to nie jest przeszkodą. Jak rozsądnie zabrać się do tego tematu? Jak nie zbankrutować przy kompletowaniu wyprawki? Czy istnieje możliwość zaoszczędzenia, w tak doniosłej i wspaniałej czynności? Ano da się.

Ubranka można zakupić z drugiej ręki. Można je nabyć w sklepach z używaną odzieżą, na aukcjach internetowych, portalach społecznościowych, w lokalnych serwisach z ogłoszeniami, czy najzwyczajniej w świecie od koleżanki. Ubranka te często wyglądają jak nowe, a to dlatego, że dziecko wyrasta z nich szybko i niekiedy miało je na sobie tylko raz albo wcale. Plusem takich ubranek jest to, że były już wcześniej prane. Najlepsze są te prane wielokrotnie. Jeśli materiał nie jest sprany, wyciągnięty, to zakup tego ubranka jest strzałem w dziesiątkę. Wiele nowych ubranek nie zda tego egzaminu.

Najlepiej jak ma się w rodzinie osoby bądź znajomych, którzy mają za sobą pierwsze lata rodzicielstwa. Od nich można pożyczyć ubranka, a czasami nawet dostać w prezencie na zawsze. To ułatwia rozeznanie się w fasonach ubranek, które są najłatwiejsze i najwygodniejsze do ubierania maluszka.

Nie trzeba ich kupować w nadmiernej ilości, bo dostanie się je również w prezencie, na pierwszych odwiedzinach, od rodziny i znajomych. Można też wcześniej się z nimi umówić, co konkretnie chce się dostać i w jakim rozmiarze. Pomniejszy to też ryzyko zdublowania niektórych rzeczy.

Jeśli ma się awersję do rzeczy używanych, można kupić nowe rzeczy na przecenach, promocjach. Uważam, że nie ma sensu płacić tyle pieniędzy za ubranka, które za chwilę, schowa się głęboko w szafie, w ogromnym pudle.

Nie jestem ześwirowaną matką. No dobra. Może trochę. Nie ukrywam, że jestem ostatnimi czasy zbzikowana na punkcie oszczędzania. I każda oszczędność jest dla mnie dużym źródłem radości. Ale nie pozbywam się takiej przyjemności, jak robienie zakupów, w granicach zdrowego rozsądku. W sklepie kupuję dla mego dziecka najczęściej zestawy ubrań do wyjścia. Buszuję głównie w czasie obniżek cen, ale jeśli uznam, że cena wyjściowa nie jet wygórowana, to zakupu też dokonam.

Na co na początku zwrócić uwagę w kompletowaniu ubranek?
Ubranka dla noworodka powinny być luźne, wygodne, uszyte z naturalnych i mięciutkich materiałów. I ta zasada w zasadzie króluje i w późniejszym wieku, bo dziecku trudniej jest się bawić w sztywnych sztruksach czy dżinsach w piaskownicy. Należy zwrócić uwagę, gdzie się znajdują zatrzaski, jak na pleckach, to z nich najlepiej jest zrezygnować. Zamki powinny być zakończone materiałem, by nie przycięły brody malucha, a pętelki i dziurki do guzików duże, by bez problemu je zapiąć.

Na początku maluszek powinien mieć:
– 5 sztuk bawełnianych śpioszków – rozpinane w kroku,
– 3 sztuki półśpioszków ze stopkami – z luźną gumką, by nie uwierała kikut pępkowy,
– 6 sztuk body na krótki rękaw – na taki rękaw łatwiej zakłada się bluzeczkę czy kaftanik,
– 3 sztuki body na długi rękaw – trudniej się na to zakłada inne rzeczy, więc jeśli nie ma się jeszcze wprawy w ubieraniu malucha, można darować sobie większą ilość,
– 5 sztuk pajacyków – przyjemnie się ubiera dziecko w pajacyk, z zapięciem z przodu, jeśli jest ono z tyłu, ubieranie stanie się horrorem,
– 2 kaftaniki – więcej nie warto ich mieć, bo w praktyce rzadko się je używa,
– 2 czapeczki na dwór – dostosowane do pory roku,
– 2 czapeczki cienkie – bawełniane, stosowane tylko po kąpieli, w innym wypadku w domu nie zakłada się czapeczki,
– 4 pary skarpetek –  bezuciskowe,
– 2 pary rękawiczek niedrapek – można je kupić, ale i tak okaże się, że najlepsze są skarpetki (niedrapki zawsze będą spadać),
– kombinezon zimowy – jednoczęściowy, z kapturem, zakupić jeśli maluch urodzi się w okresie zimowym,
– 1 pajacyk ocieplany – najlepiej od środka polarem, doskonały na spacery jesienią lub wczesną wiosną,
– ciepłe rękawiczki i szaliczek lub ocieplana chustka – sprawdzą się jesienią i zimą,
– 2 bawełniane śliniaczki – rzadko się je używa, bo najlepsza jest pieluszka,
– 2 sweterki – na chłodniejsze dni, zapinane na guziki,
– 3 bluzeczki – zawsze to jakaś odmiana psychiczna od body,
– 2 pary rajstopek – używane głównie zimą, ale od co najmniej drugiego miesiąca życia dziecka, ze względu na pępek. Tak naprawdę można się bez nich obejść.

Na pewno w tym czasie nie przydadzą się kurteczki, spodnie dżinsowe lub sztruksowe, koszule, sukienki, spódniczki, ogrodniczki. I buciki. Są zbyteczne. Latem niech stopa będzie goła, a zimą wystarczą ciepłe skarpety. Dla większego dziecka, które jeszcze nie chodzi, można kupić ocieplane niechody. Kupowanie bucików dla dzieci, które nawet nie potrafią same stać, jest totalną głupotą.

Rzeczy trzeba zakupić w rozmiarze 62, ale dziecko tak szybko rośnie, że najlepiej, aby połowa ubranek była większa, w rozmiarze 68. I w tym rozmiarze powinno się mieć więcej bodziaków, bluzeczek, których nie będzie szkoda używać w czasie posiłków, wprowadzając nowe pokarmy.

Jeśli ma się dziewczynkę nie ma co kupować tyle sukienek. Wiem, że są urocze, ale bardzo niewygodne, kiedy maluch zacznie raczkować. Trzy sukienki, to ilość maksymalna.

A to kilka przykładów z mojego podwórka jak można zaoszczędzić przy zakupie dziecięcych ubranek:
– spodnie Marks & Spencer – rozmiar 74, kupione w lumpeksie wraz z bluzeczką na lato w rozm. 86 za 3 zł
– rampersy Marks & Spencer, 2 sztuki – rozmiar 68, kupione w lumpeksie za 8 zł
– sukienka dżinsowa i spódniczka z szelkami firmy Next – rozmiar 92/98, kupione w lumpeku za 8,40 zł
– kombinezon zimowy – firma nie markowa, rozmiar 62, odkupiony na stronie Olx za 15 zł
– sukienka do chrztu – kupiona na licytacji za 50 zł na Allegro z gratisami: 2 pary rajstopek, sukienka na przebranie i body z H&M, kapelusik, buciki do chrztu oraz ciepłe bolerko
– wiele ubranek pożyczonych od siostry.

Sami widzicie.

Myślę, że warto się zastanowić nad tematem, zanim się wyda morze pieniędzy lekką ręką.