Będąc w szpitalu kilka razy zostałam zbesztana przez personel. Naprawdę będąc w takim miejscu, człowiek potrzebuje zrozumienia, empatii, życzliwości. Może pracownicy popadają w kierat i mają potrzeby pacjenta w nosie. A każdy pacjent potrzebuje przyjacielskiej dłoni i odrobiny serdeczności w nieznanym otoczeniu, w którym przebywa, często po raz pierwszy. Jak taka osoba ma wiedzieć, co można, a czego nie wypada robić w szpitalu? Moja wiedza opierała się na zakazie palenia, na terenie placówki.

W szpitalu na porodówce:
– nie powinno się mieć pomalowanych paznokci
– po cesarce korzystając z łazienki nie zamyka się od środka drzwi; w razie omdlenia, trzeba by było je wyważać
– trzeba w łóżku czekać na obchód, nawet jak lekarz zapomni zajrzeć do twojej sali
– dziecko zawsze transportujemy w wózeczku – łóżeczku, nie nosimy je na rękach po korytarzach
– na holu znajduje się lodówka i czajnik
– dziecko znajduje się cały czas przy mamie, nawet po cesarce
– dzieckiem w szpitalu zajmuje się całodobowo mama; jeśli chce odpocząć, musi być ktoś z rodziny albo musi wynająć płatnie położną
– ponoć nie można kąpać noworodka przez pierwsze trzy doby życia; wynajęta położna wykąpała mi córkę w drugim dniu, pachnącą i bez skrzepów krwi na włoskach tuliłam ją w ramionach
– przy porodzie może uczestniczyć jedna osoba
– nie zdejmujemy dziecku opaski z nazwiskiem matki, datą i godziną urodzenia, wagą i wzrostem dziecka
– przebywa się w sali z dwoma lub trzema innymi osobami
– łóżka są nowoczesne, ale bardzo niewygodne
– w pokoju pielęgniarek dostaniemy mleko dla dzieci; przez pierwsze trzy doby mamy mają mało pokarmu w piersiach i trzeba dokarmiać noworodka, inaczej będzie cały czas głodne, będzie płakać z tej przyczyny i możliwe, że z powodu utraty wagi nie zostanie wypisane do domu
– jeśli w czasie porodu masz niemiłą, chamską położną, nie bój się i poproś o jej zmianę
– w czasie porodu masz prawo krzyczeć

To tyle, co pamiętam z pobytu w murach na Inflanckiej.