Zgodnie z moim DNA, podążam własną drogą.

 

Cudze koncepcje mojego życia i dobrobytu sprawiły, że się pogubiłam. Zwątpiłam, co do słuszności podejmowanych decyzji. Pogmatwała się pewność, co chcę osiągnąć i robić. Moje pragnienia zostały poddane negacji, a ja oczekuję wsparcia w osiągnięciu celu. Zgodnie z moim DNA.

Nie mogę zadowalać inne osoby, robić coś wbrew sobie, by kogoś uszczęśliwić i realizować cudze wizje mej przyszłości. Wiem, że każdy ma na uwadze moje dobro. Rozumiem to. Lecz nikt nie przeżyje mego życia za mnie. A chcę je przeżyć zgodnie ze swoim jestestwem. Mam marzenia. Cele. Nie chcę, by ktoś mnie od nich odwodził. Zaszczepiał wątpliwość, bo i bez tego czuję niepokój.

Zabrakło mi paliwa w baku. Jest łatwiej, gdy motorem napędu jest bliska osoba. Ciebie nie ma obok mnie. Lecz jestem niesprawiedliwa w tej ocenie. Są jeszcze inni, których cenię i są na wyciągnięcie ręki.

Ciągle muszę coś udowadniać. Dowartościowywać się w czyichś oczach, gdyż to co sobą reprezentuję, kim jestem i jaka jestem, to wciąż za mało. Nie chcę, by mnie szufladkowano, osadzano w schematy. Nie chcę być ubierana w szaty powinności. Podążam za marzeniami, za swym sercem i intuicją. Może to jest niemodne, ale jest zgodne z moim DNA.

Pomyślisz: „Wariatka!” Ale nikt mi nie zarzuci, że bałam się ryzyka. Ryzyka porażki, odrzucenia, rozczarowań. Nie zarzuci, że nigdy nie próbowałam i się nie starałam. Nie mogę zrezygnować z poszukiwania i podążania ku szczęściu.

„Ten, kto przestaje szukać i podążać, przegrywa życie.” – Paulo Coelho